Woda – wielki wróg pojazdu

submerged pickup truck in water hole after tsunami, khao lak, thailand

Niedawne powodzie we Francji i w Niemczech są powodem rosnącej liczby aut popowodziowych, które już trafiły do Polski a będzie ich jeszcze więcej. Jestem pewien, że niewiele z tych aut wylądowało na złomowisku, być może Ty, Twój sąsiad, znajomy chcąc kupić używany samochód może trafić na taki niefartowny egzemplarz. Tematem przewodnim będą samochody, które doświadczyły wielkiej wody, jakie zagrożenie niesie za sobą zalanie pojazdu.

Elektronika

Najbardziej narażone na natychmiastową awarię są wszelkiego rodzaju urządzenia elektryczne znajdujące się w pojeździe. Dzisiaj wszystkie samochody są naszpikowane elektroniką, więc zalanie takiego pojazdu gwarantuje nam długie unieruchomienie, nawet wysuszenie pojazdu niewiele pomoże. Z kolei im starszy samochód, tym naprawa takiego auta wydaje się mniej opłacalna, głównie dlatego, że często może przekroczyć jego wartość, łatwiej więc zezłomować pojazd zalany po dach, wart jakieś 5-6 tysięcy złotych lub mniej. Handlarze są jednak innego zdania, dlatego zrobią wszystko żeby takie auto wyglądało jak najlepiej i kusiło dobrą ceną.

Jak się zachowuje samochód po powodzi?

Ma przedziwne humory, które ciężko odnaleźć w typowych usterkach danego modelu. Informacje o takich ekstremalnych wypadkach będziemy czerpać przede wszystkim z deski rozdzielczej, na której pojawiają się, gasną, migają kontrolki, które powinny działać w określonych sytuacjach. Podczas powodzi 2010 poruszałem się pojazdem dość starym – Daewoo Nexią, ale nawet w niej po przejechaniu przez dość głęboką wodę nie mogłem się długo pozbyć świecącej na desce rozdzielczej kontrolki otwartych drzwi. Dopiero odłączenie tego czujnika pomogło, jak negatywny wpływ w takim razie może mieć wodan na nowy samochód, który swoje działanie opiera na wszelkiego rodzaju czujnikach? Nie można odłączyć wszystkiego, trzeba zająć się wymianą.

Photo: Jeroen Willems
Photo: Jeroen Willems

Jeśli kontrolki migają, świecą i znikają po chwili, w bardzo dziwnych sytuacjach to może być pierwsze ostrzeżenie. Jechałem popowodziowym Citroenem C3, w którym przy każdym naciśnięciu na hamulec świeciła się kontrolka poduszki powietrznej, a gdy włączałeś nawiew na najwyższą moc lekko żarzyła się kontrolka hamulca ręcznego (było to zauważalne dopiero w nocy). Właśnie moduły poduszek powietrznych są jednym z najpoważniejszych wydatków w samochodzie, który doświadczył wielkiej wody. Głównie, dlatego, że czujniki poduszek bocznych mieszczą się w progach i listwach bocznych. Nowe moduły poduszek powietrznych to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, podobnie jest z wiązkami elektrycznymi. Sprawność wszelkiego rodzaju czujników i systemów pojazdu zawsze możemy sprawdzić w ASO, do każdego samochodu jest dedykowane inne oprogramowanie, a właśnie ASO każdej marki dysponuje odpowiednim, więc jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości warto skorzystać z ich usług, zanim wpakujemy się w bagno podobne do tego, w jakim mógł dany samochód spoczywać parę dni.

Karoseria

Kolejny element, który momentalnie zdradzi nam jak długo pojazd mógł mieć kontakt z wodą jest oczywiście blacha. Woda przedziera się błyskawicznie przez zabezpieczenia antykorozyjne, a przy długim zanurzeniu dociera w głąb. Jest to o tyle problematyczne, że korozja zaczyna się ujawniać po pewnym czasie i nie jest powierzchowna. W ekstremalnych przypadkach z byle odprysku na lakierze zaczyna robić się kolokwialnie nazywany „parch” na powłoce lakierniczej. Każde, niewielkie jej uszkodzenie skutkuje korozją w danym miejscu i to jest bardzo niepokojąca sytuacja. Tym bardziej, jeśli korozja postępuje w okresie wiosenno-letnim, gdy tak naprawdę nie ma ku temu większych powodów (zazwyczaj korozja ujawnia się w trakcie lub bezpośrednio po zimie ze względu na sól, której nasi drogowcy lubią nadużywać). Pamiętajmy, że gdy przez zabezpieczenia antykorozyjne przejdzie woda, należy dokładnie wyczyścić i ponownie zabezpieczyć dany element. Dodajmy do tego ponowne lakierowanie i koszty są ogromne, tak więc nie jest to zabieg, któremu będą poddawane auta, których sprzedaż nie zrekompensuje zainwestowanych w naprawę pieniędzy.

 

Wspominając o korozji trzeba jasno powiedzieć, że to właśnie ona jest zwiastunem długich kontaktów z wodą. Jeśli pojawiła się na elementach zawieszenia może to być efekt długiego postoju, ale także kontaktu z głęboką wodą. Podobnie w przypadku przewodów hamulcowych, układu wydechowego. Jeśli wnętrze pojazdu wygląda nieskazitelnie, zostało dokładnie wyprane to nasz niepokój mogą wzbudzać zacieki wodne, ale od wewnętrznej strony czy to boczków pojazdu lub pod siedzeniami. Często niedoskonałości wnętrza przykrywa się pokrowcami na siedzenia, warto pod nie zajrzeć, jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości. Zacieki po brudnej wodzie są bardzo trudne do usunięcia i tak jak w przypadku lakieru przenika ona w głąb siedziska. Nikt nie pozwoli nam rozebrać siedzeń, to naturalne, ale jeśli pojazd był zanurzony po dach to łatwo można sprawdzić to na innych elementach. Zdejmowalny element wnętrza pojazdu to zagłówki foteli przednich i po ich wewnętrznej kondycji, ewentualnych zaciekach możemy zacząć się martwić i kazać się tłumaczyć właścicielowi. Korozja na szynach siedzeń? To dopiero nienaturalne zjawisko, no bo skąd miałaby się pojawić w kilku, czy nawet kilkunastoletnim samochodzie? Element jest nisko osadzony, a zużycie nie objawia się korozją, a jeśli ona się pojawia auto musiało mieć długi kontakt z wodą. Kolejny element do sprawdzenia to reflektory, które od wewnętrznej strony mają niezidentyfikowane zabrudzenia.

Woda ma fatalny wpływ na pracę silnika

Na koniec dodajmy do tego wszystkiego pracę silnika. Jeśli pracuje nierówno powodów może być wiele, lecz gdy na tapetę bierzemy wątek zalania jest to bardzo uzasadniony powód. Zalany katalizator będzie niedrożny będzie się objawiał właśnie nierówną pracą silnika, a w przypadku diesla może to oznaczać zatkanie filtra cząstek stałych. Nalot na elementach gumowych w komorze silnika, w miejscach gdzie woda nie ma prawa się dostać to także sygnał ostrzegawczy. Najbardziej trywialny efekt zalania pojazdu to nieprzyjemny zapach wilgoci, którego ciężko się wyzbyć nawet po długotrwałym czyszczeniu i milionie choinek zapachowych. Jak widać długotrwały kontakt z wodą jest dla samochodu często wyrokiem śmierci, bo sieje ogromne spustoszenie, a jego efekty rzucają się mocno w oczy nawet największym laikom motoryzacyjnym, warto odpuścić sobie tego typu pojazdy, nawet jeśli cena kusi, a sporo elementów zostało wymienionych, głównie dlatego, że każdy element zużyje się szybciej jeśli przez dłuższy czas został zanurzony w wodzie. A jedyne co może przywrócić pojazd do dawnej świetności to gruntowny remont pojazdu, a na taki nikt się nie zdecyduje jeśli planuje sprzedać pojazd.

Nikomu nie życzymy trefnego zakupu jakim jest nabycie auta popowodziowego. Sprawdzenie VIN a dzięki temu możliwość otrzymania prawdziwej historii pojazdu może pomóc nam uniknąć kłopotów. Szczególnie teraz, kiedy rynek dosłownie zalany jest autami z powodzi.

 

Klimatyzacja – komfort, któy sami musimy sobie zapewnić

Human hand tuning car climate control system setting the temperature

W ostatnich latach aura dosłownie nas rozpieszcza, jeśli chodzi o pogodę w okresie letnim. Pokłosiem wyższych temperatur w naszym regionie jest duże zapotrzebowanie na samochody używane z klimatyzacją na pokładzie. Temperatury w samochodzie są często nie do zniesienia, a gdy utkniemy w korku w samochodzie bez klimatyzacji, może to być nie lada wyzwanie dla nas, a efektem końcowym będą ubrania, których kondycja wskazywałaby bliskie spotkanie z basenem. Trzeba jednak pamiętać, że udogodnienie, jakim jest klimatyzacja w samochodzie ma także swoje potrzeby i aby działała efektownie i co ważne bezpiecznie dla wszystkich pasażerów musimy się jej przyglądać bardzo uważnie.

Sposób działania

klimatyzacja

Sposób działania klimatyzacji jest bardzo prosty – sprężarka zwiększa ciśnienie czynnika roboczego, tym samym temperaturę, a następnie kieruje go do chłodnicy pojazdu. Skroplony gaz z chłodnicy trafia do osuszacza, następnie do zaworu rozprężonego, gdzie następuje spadek temperatury. Parownik uzyskuje temperaturę, jaką nakazaliśmy mu z wnętrza pojazdu i powietrze o takiej temperaturze koi nas w gorące dni. Aby to wszystko działało, każdy z wymienionych wyżej elementów musi być w 100% sprawny i jeśli mamy zamiar mieć w swoim aucie klimatyzację, warto zapamiętać nazwy tych elementów, gdyż każdy z nich w pewnym momencie będzie wymagał serwisu, a co jakiś czas dokładnego sprawdzenia.

pasek w sprężarce klimatyzacji

Przy sprężarce warto kontrolować pasek, który ją napędza, czy aby nie są na nim obecne mikrouszkodzenia. Czynnik chłodzący, który jest podstawowym elementem klimatyzacji musi być regularnie uzupełniany, obecnie normą jest uzupełnianie co 2-3 lata.

(Photo: Imran Khan)
(Photo: Imran Khan)

Jednak jest to wbrew pozorom najbardziej trywialna kwestia posiadania klimatyzacji, bo obowiązuje tu system zero, jedynkowy – działa lub nie działa, jak nie działa to trzeba coś naprawić i to zostawiamy w rękach mechanika. Nasze zadanie to monitorowanie samego efektu końcowego. Musimy zadbać o właściwą higienę klimatyzacji, ponieważ uchybienia w tej kwestii niosą za sobą bardzo nieprzyjemne powikłania dla zdrowia naszego i naszych pasażerów. Są to wszelkiego rodzaju reakcje alergiczne, infekcje, efekt bardzo suchego gardła po opuszczeniu klimatyzowanego pojazdu.

Higiena klimatyzacji

Screen Shot 2016-05-26 at 6.18.02 PM

Higiena klimatyzacji jest bardzo ważna po okresie zimowym. Niewielu użytkowników uruchamia ją w zimę, no bo po co skoro temperatury spadają, a my cenimy sobie w tym okresie komfort podróży w ciepłym otoczeniu. Nieużywana klimatyzacja zbiera w sobie wilgoć oraz wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. Jeśli postoi tak parę miesięcy to tego brudu może być dosyć sporo i lepiej żeby nie trafił on do naszych płuc. Każdy użytkownik klimatyzacji powinien wiedzieć, że należy ją uruchamiać również w zimę, włączenie jej na jakieś 20-30 minut raz na tydzień rozprowadzi olej po układzie, a dzięki temu zapewni dobre smarowanie mechanizmów, wydłużając ich żywotność. Ciekawostka, którą warto sprawdzić – klimatyzacja znacznie przyspiesza osuszanie szyb.

Ważna kwestia w przypadku klimatyzacja to drożność wlotów powietrza, mogą tam znajdować się chociażby liście z drzew i żeby wszystko działało tak, jak należy musimy się tego pozbyć. Warto co jakiś czas przeczyścić wloty powietrza, na rynku jest sporo środków, wyposażonych w specjalną dyszę, które w kilka chwil oczyszczą cały układ. Gdy przechodzimy do samego czyszczenia klimatyzacji, musimy zaznaczyć, że jest to rutynowa czynność, którą wykonuje się zazwyczaj co 2 lata. Jeśli nie będziemy pilnować tych terminów koszty wzrosną, bo niewłaściwie serwisowana klimatyzacja, to szybsze zużycie jej mechanizmów.

Jak czyścić klimatyzację

Screen Shot 2016-05-26 at 6.29.04 PM

Czyszczenie następuje w kilku etapach. Najpierw trzeba pozbyć się czynnika chłodzącego z całego układu. Następnie układ jest czyszczony, należy usunąć z niego wodę i wszelką wilgoć, zanieczyszczenia. Podczas czyszczenia rutynowo wykonuje się próbę szczelności, bo cieknąca klimatyzacja to w przypadku wielu modeli pojazdów typowa usterka. Następnie nabijamy klimatyzację – nowy olej oraz czynnik chłodzący.

Kompletne czyszczenie i (jeśli zachodzi taka potrzeba) odgrzybianie kanałów wentylacyjnych. Do wszystkiego dochodzi wymiana filtra kabinowego, sprawdzenie ciśnienia układu oraz zmierzenie temperatury, czy wskazania wewnątrz pojazdu są właściwie. Jak widać jest to dość złożony proces i należy wziąć pod uwagę kupując samochód z klimatyzacją, że jest to dla nas dodatkowy koszt, który musimy ponieść rutynowo, jak przeglądy, czy wymiana oleju, świec.

Jeśli uważasz ten artykuł za pomocny, podziel się nim na facebooku (kliknij “share” po lewej stronie). Poniżej także możesz zostawić swój komentarz.

Zakup auta z instalacją LPG

orange_gas

Ceny paliw w ostatnim czasie drastycznie spadły. Dotyczy do także gazu, które znacznie zszedł poniżej 2 złotych za litr. Oznacza to, że w przypadku wielu aut na gaz koszt przejechania 100 kilometrów spadł poniżej 20 złotych. Jest to kusząca perspektywa, lecz jak każde rozwiązanie, również to ma swoje wady. Mam wrażenie, że w Polsce kierowcy dzielą się na tych co : a) zagazują dosłownie wszystko i b) nigdy nie kupią auta na gaz. Nie chcąc jednak szufladkować rozszerzmy trochę ten wątek.

T1ySDAXapiXXcFqskZ_031543

4 do 4, tak wygląda bilans jeśli chodzi o moje wybory w kwestii benzyna kontra instalacja gazowa. 4 samochody, które posiadałem (w tym mój obecny samochód) miały instalację gazową i rzeczywiście efekt chudszego portfela odczuwałem, gdy przesiadłem się na samochód z silnikiem benzynowym. Najbardziej uciążliwe są oczywiście dłuższe trasy, bo za 50zł robiłem nieco ponad 100-150 kilometrów (w zależności od spalania, może to być nawet 200 kilometrów), a na gazie nawet jeśli nastawimy się pesymistycznie to przy średniej cenie 1,7 zł / litr niecałe 300 kilometrów. Koszt dobrej instalacji gazowej waha się od 1800 do 2500 złotych, a w przypadku aut egzotycznych są to kwoty jeszcze wyższe, na razie rekord jaki usłyszałem to 5500 złotych za instalację gazową w samochodzie Dodge RAM (ale zapewne są przypadki, że koszty są jeszcze większe). Wielu stałych użytkowników gazu potwierdzi moją tezę, że najlepiej byłoby kupić samochód z silnikiem benzynowym, z w miarę rozsądnym przebiegiem i samemu wpakować instalację gazową. Wtedy mamy 100 % pewność co do jakości danej instalacji, wiemy gdzie się udać w razie problemów, bo naturalną drogą jest miejsce, gdzie zakładaliśmy gaz. Jednak w przypadku aut w przedziale cenowym 10000 – 20000 złotych mamy w czym wybierać jeśli chodzi o samochody z instalacją gazową na pokładzie. Najważniejszą kwestią wydaje się w tym przypadku homologacja na butle gazową, która ważna jest 10 lat. Im bliżej końca, tym wartość samochodu spada, bo przedłużenie ważności lub wymiana butli to dość spory wydatek. W tym przypadku musimy sobie odpowiedzieć na kluczowe pytanie, jak długo będziemy użytkować dany pojazd i czy w tym przedziale czasowym jesteśmy w stanie sobie zagospodarować jakieś 700-800 złotych ekstra na wymianę butli. Dodajmy do tego fakt, że przecież w używanym pojeździe zawsze są jakieś wydatki związane z jego eksploatacją. Trzeba też jasno zaznaczyć, że w przypadku wielu modeli pojazdu instalacja gazowa skraca żywotność silnika i to również musimy brać pod uwagę. Nigdy nie możemy mieć pewności, czy była ona właściwie serwisowana, czy właściciel pilnował sobie regulacji, wymiany filtrów, sprawdzania szczelności, a to dodatkowe wydatki na początek przygody z samochodem z instalacją LPG. Gdy już przebrniemy przez te wszystkie etapy można się cieszyć jazdą za 20 złotych na 100 kilometrów.

Zakup pojazdu z instalacją gazową

Screen Shot 2015-11-12 at 9.47.19 PM

Zakup pojazdu z instalacją gazową jest dużo trudniejszy. Kwestia spalania jest dość istotna, bo należy pamiętać, że często auto bierze więcej gazu niż benzyny i absolutnie nie wierzcie w zapewnienia właściciela, że spalanie jest identyczne, nigdy jeszcze nie spotkałem się z takim przypadkiem, a miałem z tym styczność dosyć często. Nawet jeśli ktoś się upiera, że jego auto bierze tyle samo benzyny i gazu, nie chcąc się spierać czekałem na okazję, w której mogłem to zobaczyć na własne oczy. I tak oto przykładowo Fiat Seicento spalający około 6 litrów benzyny na moich oczach spalał 9-10 litrów gazu i ta sytuacja powtórzyła się w czterech różnych modelach tego pojazdu. Inny przykład to Opel Vectra C, spalający około 8 litrów benzyny na 100 kilometrów (w trasie może nawet znacznie mniej), w gazie połykał spokojnie 10-11 litrów. To nadal jakaś oszczędność, im samochód większy, tym ta oszczędność jest bardziej odczuwalna, jednak będę się upierał, że w przypadku samochodu miejskiego, który w ciągu roku robi około 5 tysięcy kilometrów to może nie mieć sensu. Silnik zużyje się szybciej, koszty serwisowania instalacji, nieco droższego przeglądu i znacznie wyższego spalania mogą nas przytłoczyć i w efekcie wydamy więcej w ciągu roku na pojazd miejski z instalacją niż na ten ze standardowym zasilaniem benzyną na pokładzie. Pamiętajmy też o tym, że auto na gaz, również zużywa benzynę! Nie da się jeździć tylko na gazie, proces odpalania odbywa się na benzynie, często nie przełączymy pojazdu na zasilanie gazem, póki silnik nie osiągnie odpowiedniej temperatury, a w zimę jest to mocno odczuwalne. Więc do 20 zł na 100 kilometrów należy doliczyć około litra, może półtora zwykłej benzyny. Z 20 robi się 24-26 złotych, a jeśli poruszamy się głównie w cyklu miejskim to pojazd bardzo często będzie odpalany i gaszony, więc zużyje tej benzyny znacznie więcej. Serwisanci LPG zalecają by raz na jakiś czas pojeździć chociaż 100 kilometrów na samej benzynie, bo to lepiej dla silnika. Wszystkie te elementy trzeba brać pod uwagę kupując pojazd na gaz.

 

instalacja-gazowa-ekolog-469cc93

Ważna sprawa, którą musimy poruszyć to jakiej generacji instalacja jest w danym pojeździe. Zacznijmy od tej najbardziej pożądanej, czyli sekwencji. Tutaj mamy komputer, który jest w pełni zależny od fabrycznego sterowania silnikiem. Różnica podstawowa to sposób przełączania gazu, w tej instalacji robi się to automatycznie, natomiast we wcześniejszych instalacjach musieliśmy przyciskiem umieszczonym wewnątrz pojazdu załączyć instalację sami. Oczywiście pierwsze generacje udoskonalano i posiadały już taką opcję, że auto przełącza się na gaz w momencie gdy osiąga pewną temperaturę, za tą opcję też trzeba było dopłacić w zależności od warsztatu od 150 – 300 złotych. W sekwencji komputer gazowy reguluje ilość podawanego paliwa. No i oczywiście w sekwencji przełączanie gazu odczuwamy tylko poprzez zmianę koloru kontrolki, jeśli masz sekwencję i szarpie Ci całym autem przy zmianie rodzaju paliwa to udaj się do serwisu jak najszybciej, bo jest coś nie tak. Sekwencja choć dużo droższa to bardziej profesjonalne, dokładniejsze rozwiązanie i dlatego stało się od paru lat standardem montowanym w samochodach nowych i kilkuletnich. W starszej generacji gazu (nazywanej drugą) było urządzenie sterujące pracą silnika krokowego, które regulowało dawkę gazu na podstawie wskazań sondy lambda. Niby spalanie powinno być podobne, jak na benzynie, ale w praktyce różnie to wygląda. Wszystko zależy od regulacji w warsztacie. Kolejna generacja (trzecia, zaraz przed sekwencją) to już fajny skok, bo gaz jest podawany z parownika bezpośrednio do zaworu ssącego silnika, przez co nie ma zwężenia dolotu powietrza jak w przypadku pierwszych generacji. Przy tej generacji, LPG nie ma wpływu na osiągi auta na benzynie i teoretycznie nie powinniśmy odczuwać spadku mocy, ale to też różnie z tym bywa. I właśnie tutaj nie ma już tego mechanicznego przełącznika gaz benzyna, przy odpowiedniej temperaturze reduktora lub wprowadzenia pojazdu na wyższe obroty załączamy zasilanie gazem. Najstarsze instalacje gazowe są już rzadko spotykane, te pierwsze dużo prymitywniejsze miały często problem z uzyskaniem homologacji na kolejne 10 lat, dlatego nie ma sensu o nich wspominać, bo dotyczą dość wąskiego grona pojazdów, których wartość nie przekracza 2000 złotych. Jak widać ważną informacją jest jakiej generacji gaz jest na pokładzie danego pojazdu i to powinno być pierwsze pytanie do sprzedającego.

Podstawowy miernik sprawności pojazdu z instalacją LPG – auto musi się dobrze prowadzić zarówno na benzynie, jak i na gazie. Nie może być wielkich różnic w osiągach, pracy silnika bo to zwiastuje, że pojazd nie do końca dobrze radzi sobie z instalacją lub był niewłaściwie serwisowany. Pamiętajmy, że nie każdy silnik nadaje się do instalacji LPG, trzeba zrobić wnikliwy wywiad w warsztatach i najlepiej ASO, czy do danego modelu nie wydano przeciwwskazań co do instalacji gazowej, bo niestety wielu właścicieli niesionych możliwością sporych oszczędności ignoruje wskazania producenta, lub nawet ich nie sprawdza, kupuje i rusza prosto do warsztatu zainstalować gaz. W kwestiach papierkowych pamiętajmy, że gaz musi być wbity w dowód rejestracyjny oraz, że przy zakupie pojazdu musimy mieć wszystkie dokumenty od instalacji, bo będą potrzebne przy przeglądzie technicznym.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie).

Zostaw nam też swój komentarz poniżej.

Czysty silnik używanego pojazdu – atut czy wada?

(Photo: Mike Roberts)
(Photo: Mike Roberts)

Obraz czystego silnika to nie lada gratka dla maniaków motoryzacyjnych. Miło spojrzeć pod maskę i widzieć błyszczące elementy, brak jakichkolwiek zabrudzeń, czy śladów oleju. Gdy kupujemy samochód używany może się okazać, że nie jest to do końca atut, który podwyższa atrakcyjność danej oferty. Dla sprzedającego wyczyszczenie silnika to bardzo prosty zabieg na ukrycie jego niedoskonałości.

I to dosyć optymistyczne spojrzenie, bo gdy z pewnych elementów wydobywa się olej może się to okazać sporym wyzwaniem dla naszego portfela. Lekko zabrudzony silnik, z delikatnymi zapoceniami olejowymi to naturalny obraz samochodu, który zwyczajnie jest użytkowany na co dzień. Nie powinno nas to niepokoić, bo samochód używany regularnie jest znacznie lepszą opcją, niż ten spędzający większość żywota pod przysłowiową chmurką. Nienaturalna jest oczywiście spora ilość oleju pod maską, poza miejscem gdzie powinien krążyć. I o ile widoczny na pierwszy rzut oka wyciek z uszczelki pokrywy zaworów nie wróży wielkich inwestycji w silnik, o tyle jego obecność nieco niżej może okazać się nawet wyrokiem śmierci dla serca samochodu. Mowa tu oczywiście o uszczelce pod głowicą, ten wątek obił się o uszy chyba każdemu, nawet największemu laikowi.

(Photo: john1973m)
(Photo: john1973m)

Jest to ten element uszczelnienia silnika, którego wymiana niesie za sobą ogromne koszty. Bardzo często do uszkodzenia dochodzi w autach z większym przebiegiem, tudzież z instalacją gazową na pokładzie.

Proces naprawy nieszczelności przy głowicy jest o tyle skomplikowany, że nie wystarczy tu tylko wymienić samą uszczelkę. Po rozebraniu całego silnika, które w wielu modelach trwa godzinami, należy dokonać planowania głowicy. Uszczelka będzie przylegać właściwie i nie ulegnie kolejnemu, szybkiemu uszkodzeniu tylko i wyłącznie na płaskiej powierzchni. Jeśli się zużyła i zaczęła puszczać olej, oznacza to, że powierzchnia do której przylega straciła tą właściwość. W takim przypadku wymiana nic nam nie da, za kilka dni problem powróci, być może z większą częstotliwością, dlatego żaden mechanik nie podejmuje się wymiany uszczelki pod głowicą bez planowania.

Planowanie głowicy

Koszta? Ogólnie cała operacja, do której dochodzi wymiana oleju, filtra, sprawdzenie pozostałych uszczelek to nawet kilka tysięcy złotych. W starszych samochodach możemy się zmieścić w 1000 złotych, ale trzeba trafić na kaznodzieję wśród mechaników, który za robociznę liczy prawie, że nic.

No i właśnie ta nieszczęsna uszczelka pod głowicą nakłania wielu sprzedających do kompletnego wyczyszczenia silnika przed sprzedażą. Oczywiście efekt będzie chwilowy, za parędziesiąt kilometrów problem powróci, olej znów zacznie zalewać komorę i znikać z układu. Różnica kosztów? Kompletne czyszczenie silnika to wydatek około 150zł, więc w perspektywie inwestycji kilku tysięcy na koniec przygody z danym samochodem jest to nie lada okazja. Decydują się na nią przede wszystkim handlarze, którzy sami dysponują sprzętem do czyszczenia silnika pojazdu. Kupują za parę groszy zajeżdżony pojazd, z uszkodzoną uszczelką, czyszczą komorę i zwiększają znacznie wartość pojazdu, niewielkim kosztem. Dodajmy do tej operacji cofnięcie licznika i czasem możemy zwiększyć wartość o 50%, albo więcej. Dla nas efekt końcowy będzie fatalny, bo na dzień dobry zafundujemy sobie mały remont silnika, a udowodnienie sprzedającemu nieuczciwości jest bardzo trudne.

Jeśli sprzedawca ukrywa uszkodzoną uszczelkę pod głowicą jest duża szansa że również w kwestii przebiegu nie będzie z nami szczery a cofnięty licznik może oznaczać kolejne problemy. Warto sprawdzić historię samochodu, zanim pomyślimy poważnie o jego zakupie. Więcej o temacie nieuczciwości sprzedawców pisałem w tym artykule.

Czysty silnik jest uzasadniony w przypadku pojazdów z zacięciem sportowym.

Screen Shot 2016-03-29 at 5.19.17 PM

Motomaniacy, w szczególności użytkownicy takich marek, jak BMW, Alfa Romeo czy Subaru mają hopla na punkcie czystości silnika. Głównie dlatego, że przyjemnie patrzy się na błyszczące elementy silnika Twin Spark Alfy Romeo, w którym mamy dodatkowo krwisto czerwone emblematy. W takich przypadkach nie powinno nas dziwić, że silnik błyszczy, jakby przed chwilą wyjechał z fabryki, ale ten piękny widok nie może uśpić naszej czujności.

Objawy uszkodzenia uszczelki pod głowicą

Pamiętajmy, że uszkodzona uszczelka pod głowicą ma wiele objawów, a jednym z najbardziej charakterystycznych jest biały dym wydobywający się z układu wydechowego. Więcej o dymieniu z rury wydechowej polecam przeczytać tutaj.

Screen Shot 2016-03-29 at 5.26.09 PM

Kolejne objaw to chociażby nienaturalnie wysoka temperatura silnika, jasnobrązowa maź pod korkiem zbiornika wyrównawczego cieczy chłodzącej czy wyrzucanie płynu przez korek zbiornika. O tym wszystkim należy pamiętać przy oględzinach pojazdu z błyszczącym silnikiem. Niewielu decyduje się na czyszczenie, gdy ma pewność co do braku szczelności pod pokrywą zaworów, gdyż jest to naprawa bardzo prosta, szybka i niedroga, właściwie to powinniśmy się bać tylko uszkodzenia uszczelki pod głowicą i to w tym kierunku zwróćcie Wasz wzrok, przy oględzinach pojazdu.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie).

Zostaw nam też swój komentarz poniżej.

Jak przygotować pojazd przed świątecznym wyjazdem ?

Funny driver praying a broken car by the road

Zbliżają się Święta Wielkanocne, już wkrótce kierowcy wyruszą w Polskę, w odwiedziny i oczywiście, jak zawsze głównym środkiem transportu będą samochody. W zamieszaniu związanym z pakowaniem, planowaniem podróży często zapominamy o kluczowej roli samochodu, w którym wszystko przed wyruszeniem w trasę powinno być zapięte na ostatni guzik. Zróbmy wszystko, aby uniknąć kłopotów po drodze i opóźnienia w dotarciu na miejsce.

Jak dobrze przygotować pojazd na dłuższą trasę?

Płyny

Zanim wybierzemy się z rodziną na tradycyjnego mazurka do rodziny musimy dokładnie sprawdzić nasz pojazd. Pierwsze na myśl przychodzą oczywiście płyny, których kontrola powinna odbywać się regularnie. Sprawdzenie poziomu oleju na prostej powierzchni i zimnym silniku, podobnie płynu chłodniczego w zbiorniku wyrównawczym, a jeśli mamy możliwość to również płynu hamulcowego i do spryskiwaczy.

(Photo: PaulMB79UF)
(Photo: PaulMB79UF)

Każdy z przewodów, którymi płyną wszelkiego rodzaju ciecze jest narażony na mikrouszkodzenia codziennie, ze względu na zmianę warunków klimatycznym, zużycie materiału itp. Tak naprawdę do wycieku może dojść w każdej chwili, dlatego tak ważne jest, aby wykluczyć taką możliwość zanim wybierzemy się w podróż. Z moich obserwacji wynika, że często pomijamy przed podróżą sprawdzenie pojazdu pod tym kątem, w okresie letnim podczas powrotu z jednej z największych imprez muzycznych w kraju, festiwalu Woodstock rok w rok obserwuję dziesiątki pojazdów, różnej klasy dosłownie zagotowanych na poboczu.

(Photo: Stevan Sheets)
(Photo: Stevan Sheets)

Wielkanoc to szczególny okres w naszym kraju, weźmy pod uwagę, że wielu z nas utknie w korkach, a to ogromne obciążenie dla układu chłodzącego. Pomyślmy ile problemów niesie za sobą tego rodzaju awaria, kilkaset kilometrów od domu. Tak, więc pierwszy etap to dokładne sprawdzenie płynów pod maską.

Następnie warto postawić pojazd na czystej, suchej powierzchni (na przykład garaż tudzież parking podziemny jakiejkolwiek galerii handlowej) i z udziałem drugiej osoby dokonać obserwacji dolnej części samochodu. Jedna osoba siada za kierownicą, odpala pojazd, a druga obserwuje, czy aby nie ma wycieku z układu paliwowego (będzie widoczny natychmiastowo), czy chociażby układu hamulcowego, po naciśnięciu na pedał hamulca, jeżeli poddaje on się sile nacisku naszej stopy to może świadczyć o zapowietrzeniu lub o wycieku, który również będzie mogła zaobserwować druga osoba.

(Photo: BLM Nevada )
(Photo: BLM Nevada )

Kilka dość trywialnych operacji może nas uchronić przed przykrymi niespodziankami, a co najważniejsze dać komfort podróży i poczucie bezpieczeństwa zarówno kierowcy, jak i pasażerom, a tego nie da się wycenić. Więcej o układzie hamulcowym pisałem w tym artykule.

Ciśnienie w oponach

(Photo: Todd Broers)
(Photo: Todd Broers)

Każdy kierowca, zapewne zanim wybierze się w podróż, odwiedzi stację benzynową. Ważne, aby oprócz odwiedzin przy dystrybutorze, zaliczyć kilka minut przy kompresorze obecnym na każdej stacji benzynowej. Sprawdźmy dokładnie, jakie powinniśmy mieć ciśnienie w oponach (właściwe ciśnienie umieszczono na tabliczce znamionowej lub we wlewie paliwa) i w razie konieczności przy użyciu kompresora lub pompki (jeśli jesteśmy w jej posiadaniu) zadbajmy o właściwe ciśnienie w oponach. Odpowiednia ilość powietrza zmniejsza opory toczenia, a co za tym idzie również spalanie.

Światła

(Photo: timdillerman)
(Photo: timdillerman)

Kolejnym etapem sprawdzenia pojazdu będą oczywiście światła i to dosłownie wszystkie, jakie posiadamy w pojeździe. Nie jest nam dane w 100% przewidzieć pogody, w jakiej będziemy musieli się poruszać, toteż musimy mieć pewność, że światła mijania, drogowe, kierunkowskazy, światła wsteczne i przeciwmgłowe działają właściwie. Dodajmy do tego szybkie sprawdzenie wycieraczek, gdyż podczas dużej ulewy lub opadów śniegu ich efektywna praca będzie nam bardzo potrzebna, bo ograniczona widoczność niesie za sobą spore niebezpieczeństwo.

Wiemy już co sprawdzić, na całości operacji sprawdzenia pojazdu pod kątem sprawności wszystkich elementów niezbędnych w podróży spędzimy pewnie około pół godziny, maksymalnie godzinę. To niewiele w porównaniu z ewentualnym konsekwencjami takich uchybień.

Niezbędnik samochodowy

(Photo: vtechem1)
(Photo: vtechem1)

Na dłuższą podróż trzeba mieć pod ręka, w bagażniku kilka rzeczy, które w razie awaryjnej sytuacji umożliwią nam dalszą podróż. Sprawdzamy czy zestaw do wymiany koła jest kompletny – klucz do kół, lewarek i co najistotniejsze sprawna opona zapasowa. Kiedy ostatnio tam zaglądałeś? Jeżeli w bagażniku wozisz kolokwialnego „flapa” to jest to nic innego, jak zbędny bagaż dociążający pojazd. Z nowocześniejszych sposobów na radzenie sobie z problemem przebitej opony – na rynku mamy puszki wypełnione uszczelniaczem do opon. Nie działają w każdym przypadku, wypełniają drobne uszkodzenia oraz całą oponę, ale nie pomogą, jeśli na przykład opona spadła z felgi. Dodajmy do tego, że kolejnym minusem takiego rozwiązania jest fakt, że opona po takiej operacji w większości przypadków nadaje się do wyrzucenia. Jeśli jednak zależy nam na czasie będzie to dobre rozwiązanie na bezpieczne dokończenie podróży. Sprawdźmy na opakowaniu, jaka jest maksymalna, zalecana odległość po takiej operacji oraz jaką maksymalną prędkością możemy się poruszać.

(Photo: Montana Satellite)
(Photo: Montana Satellite)

Obecność obowiązkową w naszym bagażniku muszą zgłosić gaśnica i trójkąt ostrzegawczy, w razie spotkania z policją możemy zostać poproszeni o okazanie tych dwóch narzędzi.

Mówiliśmy już o światłach, więc ważne, aby mieć przy sobie żarówki świateł przednich dedykowane do naszego modelu samochodu, aby w razie awarii można było bezpiecznie kontynuować podróż w nocy (dzień nadal jest krótszy). Dodajmy do tego przynajmniej litr płynu do chłodnic, do spryskiwaczy oraz oleju. Dla bardziej zaawansowanych warto mieć przy sobie zestaw bezpieczników, zestaw kluczy (najlepiej nasadowych), opaski zaciskowe oraz taśmę klejącą dedykowaną do przewodów gumowych (to już bezpośrednia relacja z mojego bagażnika). Jeżeli wszystko z powyższych pozycji jest na swoim miejscu możemy bezpiecznie ruszać w Polskę. Pozostaje mi życzyć szerokiej drogi, bezpiecznej podróży i Wesołego Alleluja!

Język w jakim samochód przemawia do właściciela Część III – SZARPANIE.

(Photo: KSchitea)
(Photo: KSchitea)

Sygnały wysyłane przez nasz pojazd to nie tylko nienaturalne dźwięki. Czasami pojazd dosadniej stara nam się przekazać informację pod tytułem – coś jest nie tak. Kiedy nasz samochód zaczyna szarpać trzeba się zająć tym problemem szybko, bo intensywność szarpania na pewno będzie coraz większa i utrudni nam prowadzenie.

Lewe powietrze

(Photo: Harry Huang)
(Photo: Harry Huang)

Komora silnika musi być powierzchnią nieskazitelną, a producent skonstruował go tak, aby wszystko pracowało bez dyskomfortu dla prowadzącego. Jednak, gdy do komory dostanie się w sposób niekontrolowany powietrze samochód przestaje pracować właściwie i zaczyna szarpać. Najczęściej problemu należy szukać w gumowych elementach doprowadzających powietrze do silnika, zwyczajnie jest go tam za dużo. Sytuacja odwrotna, a problem ten sam – samochód szarpie, bo ma za mało powietrza. Najwięcej do powiedzenia ma tutaj filtr powietrza, trzeba kontrolować jego kondycję, bo zabrudzenia na jego powierzchni sprawiają, że silnik dostaje za mało powietrza. Element dość tani i łatwy w naprawie, dzięki czemu szybko pozbywamy się uciążliwego szarpania.

Układ wydechowy

69921_wl_JM_fig1_wl

Na układ wydechowy składa się wiele elementów, a nieprawidłowe odprowadzanie przez niego spalin może objawiać się właśnie szarpaniem pojazdu. Katalizator to element, który kontroluje proces spalania i oczyszcza spaliny. Jeżeli katalizator jest zatkany proces odprowadzania szkodliwych spalin jest zaburzony, a efektem jest przenoszenie nieprawidłowości na resztę pojazdu, często jest to właśnie szarpanie pojazdu.

Zapłon

(Photo: AJ Hill - Blacklight Propaganda Photography )
(Photo: AJ Hill – Blacklight Propaganda Photography )

Kable, świece zapłonowe, kopułka, cewka zapłonowa, czyli elementy których uszkodzenie w silnikach benzynowych objawia się nierównomierną pracą i właśnie szarpaniem. Każdy z tych elementów musi działać prawidłowo, bo ściśle ze sobą współpracują. Możemy tu mieć do czynienia z przebiciem na kablach, wynikające z ubytków w izolacji. Problem łatwo zdiagnozować, wystarczy nam spryskiwacz i trochę wody. Spryskujemy kable, cewkę zapłonową i sprawdzamy czy są jakiekolwiek zaburzenia w pracy silnika, w wielu przypadkach silnik zaraz po spryskaniu elementów układu zapłonowego po prostu zgaśnie. Świece zapłonowe w pojeździe to element, który musi przenosić iskrę. Zbyt słabe napięcie powoduje nieprawidłową pracę, sprawdzić to można po kolorze iskry, jeśli jest to kolor inny niż biały, biało-niebieski to mamy świecę do wymiany i pamiętajmy nigdy nie wymieniamy jednej świecy, wymieniamy cały komplet. Kolejny element to kopułka aparatu zapłonowego. Jej pęknięcie będzie miało wszystkie objawy, którym się dzisiaj przyglądamy. Podobnie, jak w przypadku świec i kabli po spryskaniu wodą auto przestanie równo pracować lub zgaśnie. Zabrudzenie wewnątrz kopułki również będzie negatywnie wpływało na pracę naszego samochodu. Wreszcie ostatni element, czyli cewka zapłonowa, wiemy już, że jeśli występuje przebicie, to będzie ona ekstremalnie reagowała na wilgoć. Jeśli występuje przebicie należy się go pozbyć, bo pewnego dnia z braku iskry zwyczajnie nie odpalimy naszego samochodu.

Czujniki

linea_czuinik_lokalizacja

Im nowszy pojazd, tym więcej ma w sobie czujników. One również mogą być przyczyną szarpania i nierównomiernej pracy. Czujnik temperatury dostarcza w naszym samochodzie informacji na temat cieczy chłodzącej, dzięki czemu komputer dostosowuje jego pracę do odpowiednich warunków. Jego nieprawidłowe działanie, złe wskazania temperatury mogą powodować szarpanie na zimnym silniku, przy ruszaniu. Problem może leżeć też w czujniku ciśnienia oleju czy sondzie lambda, te elementy również muszą przenosić dane bez większych uchybień, nieprawidłowe dane to nierównomierna praca silnika.

LPG

In-vehicle_LPG_bottle_001

Warto dodać też, że szarpanie występuje często w silnikach z instalacją LPG. To właśnie użytkownicy pojazdów na gaz najczęściej skarżą się na opisywany dzisiaj problem. Gdy mamy samochód z instalacją LPG i pojazd zaczyna szarpać (przy zmianie z benzyny na gaz i na odwrót lub podczas jazdy) być może warto zacząć od sprawdzenia instalacji, regulacji, wymiany filtra.

Sprzęgło i skrzynia biegów

(Photo: Markus)
(Photo: Markus)

Szarpanie może się pojawiać również przy zmianie biegów, zarówno w skrzyni manualnej, jak i automatycznej. Sprzęgło i skrzynia biegów muszą ze sobą współgrać, a jeśli któryś z elementów szwankuje, zmiana biegów jest mocno odczuwalna przez pasażerów. Jest to jednak problem, który diagnozujemy błyskawicznie, bo pojawia się w konkretnej sytuacji, a jego źródło znajdzie nam szybko większość mechaników.

Szarpanie bardzo utrudnia nam prowadzenie pojazdu, wielu kierowców ignoruje lub co gorsza przyzwyczaja się do niego. Nie możemy czekać, aż intensywność się zwiększy, jeśli wyżej wymienione elementy dobrze ze sobą współpracują, żadne szarpanie, nawet najmniejsze nie występuje i odstęp od tej reguły zwyczajnie nie ma.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie), albo zostaw swój komentarz poniżej.

Język w jakim samochód przemawia do właściciela Część II – dziwne dźwięki.

Mechanic, at work on the wheel hub and brake disk of a car in a garage, with other vehicles on car lifts in the background and a trolley with various tools, clamps and wrenches in the foreground.

Zużycie niektórych elementów zawieszenia, czy silnika mogą być ledwo zauważalne i dopiero intensywniejsze oddziaływanie na prowadzenie pojazdu wzbudza nasz niepokój. Najazd na nierówność, odpalanie pojazdu w niekorzystnych warunkach atmosferycznych, wysoka lub niska temperatura, czyli wszelkiego rodzaju ekstremalne sytuacje nie mogą być usprawiedliwieniem dla intensywnych dźwięków, dochodzących do kierowcy spod maski, czy od strony zawieszenia. Ze wszystkim tym co wydaje nam się nienaturalne lub pojawiło się po pewnym czasie należy udać się do mechanika, a dzisiaj postaramy się zdefiniować tą nienaturalność niektórych dźwięków.

Zawieszenie

Musimy sobie zdać sprawę, że wszelkiego rodzaju stuki w zawieszeniu są niedopuszczalne i to je jako pierwsze sklasyfikujemy do nienaturalnych dźwięków ze strony pojazdu. Można powiedzieć kolokwialnie, że to takie samochodowe „aua”. Źródeł może być wiele, gdy stuki pojawiają się nawet przy najmniejszych nierównościach to winowajcą może być łącznik stabilizatora.

1_max

Sama nazwa wskazuje, że łączy nam stabilizator z wahaczem lub kolumną McPhersona. Jest to ten element zawieszenia, którego wytrzymałość w wielu pojazdach jest najmniejsza, w niektórych modelach wymiana odbywa się już po 15 tysiącach kilometrów.

f2c28f744c75b33933a9d1a4626908c7.jpg

Kolejnym źródłem stukania mogą się okazać tuleje i sworznie. Sworznie łączą wahacz ze zwrotnicą, a tuleje z nadwoziem. W tym przypadku, choć przyczyna jest nieco poważniejsza stukanie pojawia się sporadycznie, ale towarzyszy mu luz na kole. Jednak są to elementy które wytrzymują zazwyczaj ponad dwa razy większy przebieg w stosunku do łącznika stabilizatora i oczywiście ich koszt jest znacznie wyższy.

Gdy napotykamy nierówność a nasz samochód zaczyna wydawać głuche dźwięki winowajca znajduje się znów w okolicach stabilizatora. Jest to guma, która łączy drążek z nadwoziem pojazdu lub ramą. Zanim pojawią się charakterystyczne stuki, możemy usłyszeć skrzypienie, to już pierwszy zwiastun wymiany gumy stabilizatora, pojawiający się w większości pojazdów (ze względu na charakterystykę ukształtowania naszych dróg) po około 20-30 tysiącach kilometrów, a 5-10 tysięcy dalej zaczyna się ten głuchy dźwięk, który nie jest już ostrzeżeniem, a wołaniem o szybką wizytę u mechanika. Nie należy ich lekceważyć, bo przez takie wady zużywamy kolejne, dużo droższe elementy zawieszenia.

lozysko-amortyzatora-prz_761

Kiedy manewrom skręcania pojazdu towarzyszą wszelkiego rodzaju nienaturalne dźwięki, jak skrzypienie należy zainteresować się łożyskiem w kolumnie McPhersona. Jest to element, który zużywa się dużo później w porównaniu z resztą części zawieszenia i może wytrzymać nawet 100 tysięcy kilometrów.

Użytkowanie samochodu musi się odbywać równolegle z obserwacją zachowania. Pojazd musi tłumić nierówności i upływający czas nie jest usprawiedliwieniem dla nieprawidłowości tego procesu. Gdy nasz pojazd tłumi nierówności znacznie gorzej niż jakiś czas temu to trzeba wziąć pod uwagę wymianę amortyzatorów.

amorZnaczne zużycie sprawi, że nasz samochód zacznie podskakiwać na każdej nierówności, a to zagraża naszemu bezpieczeństwu. Inne objawy wskazujące, że czas naszych amortyzatorów dobiegł końca to wycieki oleju bezpośrednio z amortyzatora, problemy z utrzymaniem kierunku jazdy, częste włączenie się ABSu, czy kołysanie pojazdu.

Silnik

(Photo: Rich Nacmias)
(Photo: Rich Nacmias)

Serce pojazdu to element, którego praca musi być równomierna i nie można szukać usprawiedliwień dla wszelkich odstępstw od normalności. Gdy silnik przenosi drgania na cały pojazd problem leży w poduszkach i trzeba się tym problemem zająć, jak najszybciej. Kolejny niepokojący dźwięk to zmiana intensywności pracy silnika, która zupełnie nie łączy się z jego obrotami. Problemem może być źle ustawiony rozrząd i może się pojawić niedługo po wymianie, dlatego warto, aby samemu nie podejmować się naprawy tego elementu.

photo-bf5b80e3-2ac4-4bca-9229-196a8cfb7f16-for_zoomMetaliczny dźwięk, coś w rodzaju tłuczenia, który wydobywa się z silnika to już znacznie poważniejszy kłopot i przede wszystkim on powinien nas zaniepokoić bardzo szybko. Głównie dlatego, że problem może leżeć w zaworach, korbowodzie, wałku rozrządu. Wszelkiego rodzaju stuki, które dobiegają z silnika to dźwięk uszkodzonych, hydraulicznych popychaczy zaworów. Bardzo często stukanie pojawia się tylko zaraz po odpaleniu i przy wyższej temperaturze silnika zwyczajnie znika, przez co problem bywa bagatelizowany przez właściciela. Niektórzy handlarze, próbują wmawiać klientom, że „ten typ tak ma”, ale nie dajcie się nabrać. Owszem jest w tym ziarno prawdy i niektóre samochody z silnikiem benzynowym, po pewnym czasie zaczynają klekotać trochę, jak silnik wysokoprężny i nawet wymiana popychaczy nie załagodzi w całości sytuacji, ale są to pojedyncze przypadki i samochody te mają już sporo lat i grubo ponad ćwierć miliona kilometrów za sobą. Dlatego nie wierzcie w takie zapewnienia i udajcie się z tym problemem do mechanika.

t_uszkodzona_panewka_korbowodowa_171

Głośniejsza praca silnika może brać się również ze zbyt niskiego poziomu oleju lub jego złej jakości. Kolejny element, który w silniku wydaje dziwne dźwięki, dość głuche i nienaturalne to panewki. W przypadku zużycia panewek nienaturalny dźwięk nasila się po naciśnięciu pedału gazu, a znika gdy puszczamy pedał. Jeśli pojazd jest napędzany łańcuchem to z silnika mogą dobiegać szelesty z obudowy, oznaczające uszkodzenie samego łańcucha, tudzież napinaczy.

Wszystkie elementy pojazdu, zarówno w silniku, jak i zawieszeniu muszą ze sobą współpracować. Gdy coś zaburza tą współpracę pojawiają się dziwne dźwięki, nienaturalne, uciążliwe i trzeba pozbyć się ich źródła. Zaniedbanie może się skończyć znacznie większymi wydatkami na naprawę, unieruchomić nasz pojazd i zagraża naszemu bezpieczeństwu. Dlatego jeśli jakikolwiek dźwięk pojawił się w Waszym samochodzie po pewnym czasie eksploatacji i zwyczajnie Was niepokoi to udajcie się na diagnozę problemu, by wszystko znów pracowało, jak szwajcarski zegarek.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie)

Zostaw nam swój komentarz poniżej.

 

Język w jakim samochód przemawia do właściciela Część I – drgania.

14470946127_7141962422_z

Samochody używane trapią wszelkiego rodzaju bolączki, które ujawniają się po pewnym wieku, przebiegu, zdarzeniu drogowym i nieumiejętnej naprawie. Na wszystkie te czynniki składa się także czynnik ludzki, kwestia eksploatacji samochodu, a niektóre sygnały wysyłane przez nasz samochód mogą być szczególnym ostrzeżeniem. Dzisiaj zajmiemy się właśnie takimi sygnałami, aby każdy, nawet kompletny laik motoryzacyjny mógł zrozumieć język w jakim porozumiewa się z nami pojazd przy dużych prędkościach.

Charakterystyczne huczenie

(Photo: Todd Huffman)
(Photo: Todd Huffman)

Sporo osób korzysta z samochodu głównie w ruchu miejskim, zazwyczaj nie przekraczając prędkości 50-70 km/h. Gdy już wyjeżdżamy na drogę szybkiego ruchu możemy dojść do niepokojącego wniosku, że coś z naszym autem jest nie tak, dopiero przy wyższej prędkości. Buczenie, huczenie tego typu dźwięki dobiegające od strony kół to często pojawiające się zapytanie u mechaników, skąd się bierze i co to takiego? W zależności od marki pojazdu, natężenia i głośności tego dźwięku określa się źródło problemu. Pierwsze na myśl przychodzą łożyska. Jedna prosta definicja tej części pojazdu pozwoli zrozumieć, jak ważna jest to część – jest to element, który wraz z piastą łączy koła z samochodem. Jest to ta część samochodu, którą wymieniamy dopiero, gdy się zużyje i producent nie wydaje zaleceń po jakim czasie lub odległości trzeba się nimi zainteresować. Co innego wychodzi w praktyce po latach użytkowania konkretnego modelu pojazdu. Gdy mija powiedzmy dekada łatwo oszacować po jakim czasie w danym modelu zużywają się łożyska, bo obecnie kierowcy i mechanicy wymieniają się takimi informacjami w internecie. Na ich zużycie wpływ ma wiele czynników: zbyt duże obciążenie, zamontowanie słabej jakości łożysk, zła eksploatacja samochodu, czy nieprawidłowa naprawa. Jednak najczęściej przedwczesne zużycie tego elementu wynika z nieprawidłowego działania pozostałych części, które mają bezpośredni wpływ na łożyska, chociażby zbyt mocno zużyte lub krzywe tarcze hamulcowe, brak smarowania przez zbyt długi postój, zapieczenie hamulców, czy luzy przekładni kierowniczej. Statystycznie w większości pojazdów dobrej jakości łożysko wytrzymuje około 100 – 120 tysięcy kilometrów, im lepszy samochód, tym wytrzymałość jest większa. Sam element jest dość tani, ale jego wymiana dużo droższa.

Drgania na kierownicy, pojazd nie trzymający prostej linii.

(Photo: Cheryl)
(Photo: Cheryl)

Kolejna wada, która jest znacznie bardziej uciążliwa i zauważalna przy wyższej prędkości to drżenie kierownicy. Problemu można szukać w kołach, czy oponach. Najbardziej trywialny problem to niższe ciśnienie w oponach, należy sprawdzić na pierwszej, napotkanej stacji benzynowej przy użyciu kompresora, czy mamy prawidłowe ciśnienie w oponach, w każdym pojeździe na tabliczce znamionowej, lub we wlewie paliwa znajdziemy informacje na temat zalecanego ciśnienia w oponach naszego pojazdu.

(Photo: Laineema)
(Photo: Laineema)

Nierówny rozkład materiału na oponie, zbyt duże zużycie, niewyważone koła to podstawowe przyczyny takich drgań. Pierwsza rzecz, jaką powinniśmy zrobić, gdy nasza kierownica zacznie wibrować to udać się na wyważenie kół, jest to niedroga i szybka operacja, która nie zaszkodzi, a pozwoli nam zdiagnozować powagę problemu. Jeżeli po wyważeniu poprawa jest ledwo zauważalna lub zupełnie nie widać różnicy i pojazd nadal wibruje musimy szukać przyczyn trochę głębiej. Krzywa tarcza hamulcowa również będzie drgała, a im większa prędkość tym drżenie i wibracje będą bardziej uciążliwe. Jednak przy takiej awarii, drżenie pojawia się również przy hamowaniu, nawet z niewielkich prędkości, więc łatwo się domyślić, gdzie jest winowajca.

Kolejne przyczyny już nie są, aż tak trywialne i powodów trzeba szukać w zawieszeniu i tu nie obejdzie się bez dłuższej wizyty w warsztacie. Brak zbieżności na kołach to także znoszenie pojazdu i trudność w utrzymaniu go w jednej linii. Prosty test pozwoli nam sprawdzić, czy z naszą zbieżnością jest wszystko w porządku. Na drodze, gdzie nie ma zbyt wiele nierówności rozpędzamy pojazd do niewielkiej prędkości, puszczamy kierownicę i obserwujemy jak się zachowa, jeśli zacznie nam uciekać to mamy problem i udajemy się na ustawienie zbieżności. Nawet lekkie znoszenie jest już sygnałem do sprawdzenia zbieżności, jeżeli droga jest prosta i nie katuje zawieszenia nierównościami to auto nie ma prawa uciekać w żadną stronę.

Jeżeli mam nierównomierne zużyte ogumienie również mogą nam dokuczać opisywane wyżej objawy. Wcześniej wspomniana piasta również może być winowajcą takich problemów, jej czoło, które łączy się z tarczą hamulcową może korodować, przez co traci swój naturalny kształt i przenosi nam bicie na kierownicę oraz pulsowanie na pedale hamulca.

(Photo: morris_marlin)
(Photo: morris_marlin)

Dodam jeszcze, że w przypadku pojazdu z napędem na tylną oś, przyczyną drgań przy wyższych prędkościach może być wał napędowy, a konkretnie podpora wału i tej usterki trzeba pozbyć się jak najszybciej.

Nawet najmniejsze drgania, znoszenie czy buczenie przy wyższej prędkości to jasny i prosty sygnał do właściciela, od jego pojazdu – zabierz mnie do mechanika. Nie należy tego bagatelizować, bo skutki takiego zaniedbania mogą się okazać katastrofalne, gdy przy wyższej prędkości będziemy musieli wykonać hamowanie awaryjne. Wyobraźcie sobie, że jedna z wyżej wymienionych usterek jest w Waszym pojeździe w takiej sytuacji i znosi Was na drugi pas. Słuchajmy więc uważnie naszego pojazdu, ściszmy czasem radio w pojeździe i wsłuchajmy się czy nie chce nam wysłać komunikatu ostrzegawczego i sprawmy, aby powiedzenie „Polak mądry po szkodzie” nie miało tutaj zastosowania.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie)

Hamulce, czyli element ratujący nam życie.

(Photo: Mikel Ortega)
(Photo: Mikel Ortega)

W każdym pojeździe jedną z najważniejszych części, która musi działać w 100% poprawnie są hamulce. To one powstrzymają nasz pojazd przed dalszym poruszaniem się, najszybciej wytracą prędkość, a w sytuacji awaryjnej zapobiegną kolizji. Niesprawność układu hamulcowego to już nie wada, lecz poważne niebezpieczeństwo, jakie pojazd sprawia na drodze. Zanim zakupimy samochód należy dokładnie zapoznać się ze stanem hamulców i każdy z nas powinien wiedzieć, jak to robić skutecznie.

Trzeba pamiętać, że to dość skomplikowany układ, na którego poprawne działanie składa się wiele części. Na efektywność hamowania nie mają wpływu tylko klocki hamulcowe, tarcze, bębny, ale także wiele innych elementów, o których dzisiaj będziemy mówić. Zaczniemy jednak od klocków hamulcowych.

Klocki hamulcowe

(Photo: Dave Linger)
(Photo: Dave Linger)

Gdy kupujemy samochód, możemy nie mieć profesjonalnej wiedzy co do parametrów pojazdu, dotyczy to również hamowania. Dlatego paradoksalnie decydującym testem nie będzie rozpędzenie pojazdu do pewnej prędkości i uderzenie w pedał hamulca z całej siły. Jeśli chcemy sprawdzić dokładnie stan klocków hamulcowych potrzebne będzie zdjęcie koła. W sprawdzeniu stanu klocków pomaga nam ich producent. Sprawdzamy ich grubość, poprzez otwór kontrolny w zacisku hamulcowym. Na wielu klockach hamulcowych znajduje się rowek, który mówi nam o ich kondycji, a jeśli nie jest widoczny to oznacza tylko jedno – klocki są do wymiany. Brzmi to pewnie dla wielu, jak czarna magia, ale uwierzcie mi, gdy spojrzycie na nowe klocki hamulcowe oraz te zużyte to będzie dla Was tak oczywista różnica, jak między świeżym, a zgniłym owocem. Warto też sprawdzić markę klocków hamulcowych, im tańsze zamienniki, tym krótszą mają nie tylko wytrzymałość, ale i efektywność.

Tarcze hamulcowe

(Photo: Nick Ares)
(Photo: Nick Ares)

Kolejna sprawa to tarcze hamulcowe, które są znacznie droższe niż klocki. Wizualnie nie powinny budzić naszych wątpliwości, jeśli widzimy wyraźne ubytki na powierzchni, korozję to musi wzbudzić nasz niepokój. Tarcza hamulcowa od razu zdradzi nam swój stan, już na pierwszy rzut oka, ale nie zawsze. W przypadku, gdy ten element nie do końca jest prosty może to umknąć naszej uwadze na pierwszy rzut oka. Hamowanie awaryjne z niskiej prędkości również nie zdradzi nam, czy tarcza jest prosta, w takim przypadku trzeba rozpędzić pojazd do około 70-80 km/h lub więcej i zacząć hamować, jeśli drgania przenoszą się na cały pojazd możemy być pewni, że jest to element do wymiany. Jeśli pojazd znosi przy hamowaniu możemy mieć do czynienia z nierównomiernym zużyciem hamulców. Wielu handlarzy, aby zminimalizować koszty poniesione przy sprzedaży i powiększyć zyski wymienia tylko jedną tarczę hamulcową, co jest niedopuszczalne! Na każdej osi samochodu wymieniamy zawsze parę tarcz, w przypadku starszych pojazdów na tylnej osi musimy zadbać o bębny hamulcowe po obu stronach.

 

Więcej na temat kłopotów z częściami przeczytasz w innym tekście: „Ile procent oryginału jest w Twoim samochodzie?”

 

Wycieki z układu hamulcowego

(Photo: BLM Nevada )
(Photo: BLM Nevada )

Kolejna sprawa to wycieki z układu hamulcowego. Jak już wspomniałem jest to dość skomplikowany element na który składają się także zaciski i cylinderki. To również nie są tanie elementy i mają znaczny wpływ na efektywność hamowania. Musimy sprawdzić stan płynu hamulcowego, jeśli są jakiekolwiek ubytki,  brakuje płynu oznacza to, że gdzieś mamy wyciek. W wielu pojazdach lubią pękać gumowe elementy, tudzież korodować przewody hamulcowe. Nawet niewielki wyciek jest już zwiastunem poważnych problemów, bo w wielu przypadkach trzeba będzie wymienić całość przewodów, a nie pojedynczy element. Gdy sprawdzamy pojazd na wilgotnej nawierzchni wyciek może umknąć naszej uwadze. Sposób na sprawdzenie, czy mamy do czynienia z wyciekiem jest bardzo prosty. Stawiamy pojazd na równej powierzchni, naciskamy ile sił mamy w stopie na pedał hamulca i obserwujemy co się dzieje. Jeśli po krótkiej chwili pedał hamulca zaczyna się poddawać, czyli nie zostaje w jednej pozycji, a zaczyna schodzić w dół, gdzieś w układzie jest wyciek. W jego lokalizacji powinna nam pomóc druga osoba, która w takiej chwili będzie obserwować samochód z dołu, nie umknie jej uwadze nawet drobny wyciek, będzie widoczny gołym okiem. Z bębnów hamulcowych również nie może być żadnych wycieków, a ich korozja może oznaczać, że dawno tam nikt nie zaglądał.

Zapowietrzenie układu hamulcowego

(Photo: frankieleon)
(Photo: frankieleon)

Zapowietrzenie układu hamulcowego również jest łatwe do zdiagnozowania. Jeśli pedał hamulca jest zbyt miękki mamy do czynienia z zapowietrzeniem. Gdy nie mamy pewności, czy to na pewno zapowietrzenie należy kilkukrotnie, dość szybko i energicznie nacisnąć na miękki pedał hamulca i jeśli po którymś kolejnym naciśnięciu nagle stanie się dużo twardszy to na 100% mamy do czynienia z zapowietrzeniem układu. Ten sam test, na wyłączonym silniku pozwoli nam sprawdzić stan pompy hamulcowej, wraz z zapowietrzeniem może dojść także do uszkodzenia pompy. Jeśli po takim kilkukrotnym naciśnięciu na pedał hamulca, nie czujemy aby twardniał lub co gorsza nie wraca do poprzedniej pozycji to mamy zdiagnozowaną awarię pompy hamulcowej. Pamiętajmy, że pedał hamulca nie może zapadać się zbyt głęboko, jeśli wchodzi do samego końca usterka może okazać się poważna.

9674152okc

Sprawdzamy też kondycję ABSu, o której wiele powie nam kontrolka na desce rozdzielczej. Jeśli podczas awaryjnego hamowania zacznie się palić, to powinniśmy się zaniepokoić, nawet jeśli czujemy, że ABS zadziałał. Tu również musimy sprawdzić, czy nie ma wycieków.

Hamulec ręczny

(Photo: IBenjamin Goodger)
(Photo: IBenjamin Goodger)

Ostatni element, dość istotny to tak zwany hamulec ręczny, jego kondycję najlepiej sprawdzić na stromym wzniesieniu, podjeżdżamy pojazdem, zaciągamy hamulec i sprawdzamy czy samochód stoi w jednej pozycji. Jeśli lewarek hamulca ręcznego łapie dość wysoko możemy mieć do czynienia z luźną linką i trzeba będzie się zająć tym problemem. Najlepiej, aby hamulec ręczny łapał na jednym z pierwszych ząbków.

Jak widać sposobów na sprawdzenie sprawności układu hamulcowego jest wiele, a ze względu na dość skomplikowaną budowę należy etapami dokonać każdej, z wymienionej wyżej czynności. Każdy dzisiaj wymienionych elementów musi działać w 100% poprawnie, jeśli jeden zacznie szwankować, będzie miał wpływ na pozostałe i w efekcie na same hamowanie, które na drodze nie może nas zawieść. W niektórych pojazdach jest to dość drogi element w serwisie, dlatego przed zakupem pojazdu upewnijmy się, ile będziemy musieli zapłacić za poszczególne części układu hamulcowego, aby nie wpuścić się w ogromne koszta na sam początek przygody z nowym samochodem.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie)

Maszynka do rozruchu silnika – akumulator

Screen Shot 2015-12-07 at 6.32.41 PM

Akumulator to podstawowa część, której potrzebujemy do rozruchu silnika. Na zewnątrz mróz daje o sobie znać szczególnie nocami, tak więc warto sprawdzić sprawność swojego akumulatora i przypomnieć sobie o jego istnieniu. Skrajne, ujemne temperatury źle wpływają na akumulator, przy starszych modelach wystarczy jedna noc i odpalenie auta rano jest niemożliwe. Jeszcze gorzej jeśli Twoje auto potrzebuje dużo prądu na rozruch! Dlatego warto poświęcić chwilę na dzisiejszy poradnik, aby zapobiegać nieprzyjemnym sytuacjom.

Co jest w tym akumulatorze takiego?

(źródło zdjęcia: )
(źródło zdjęcia: )

Zacznijmy od czystej teorii. Akumulatory 12 voltowe mają sześć oddzielnych ogniw. Każde z nich to płyty ujemne i dodatnie, oddzielone izolatorami, zanurzone w elektrolicie. Między płytami i elektrolitem zachodzą reakcje chemiczne, które przyjmują tudzież oddają ładunki elektryczne na zewnątrz. Gdy oddaje prąd na zewnątrz elektrolit staje się rzadszy, a gdy doładowujemy akumulator następuje wyrzucanie kwasu siarkowego do elektrolitu. Gęstość elektrolitu nie może być mniejsza, niż 1,27 G/cm3. Jeśli elektrolitu jest za mało należy dolać wody destylowanej. Akumulatora nie należy rozładowywać do zera, bo jak już wspomniałem następuje wyrzucanie kwasu siarkowego. W takim przypadku konieczne będzie odsiarczanie lub może nie nadawać się do użytku. Równie złą rzeczą jest przeładowanie akumulatora (będzie za długo podpięty do prostownika), bo w takim przypadku następuje uszkodzenie płyt, które jest nieodwracalne. Akumulator wydaje się urządzeniem prostym w budowie, ale nawet niewielkie odstępstwa od normy znacznie skracają jego żywot. Przyjmuje się wymianę akumulatora raz na 4 lata, jednak tańsze modele poddają się zaraz po zakończeniu gwarancji, czyli po dwóch latach.

Nie warto oszczędzać.

(źródło zdjęcia: )
(źródło zdjęcia: )

Gdy wybieracie się po akumulator do sklepu warto wziąć pod uwagę wiele czynników. Przede wszystkim prąd rozruchowy. Jeśli samochód potrzebuje sporo prądu do rozruchu nie warto oszczędzać! Weźmy przykładowo tani akumulator 80Ah – koszt około 220 złotych, nie łudźcie się, że wytrzyma więcej niż gwarancja przewiduje (no chyba, że ominie nas zima). Kolejne 220zł po 2 latach daje nam 500zł w sumie. Akumulator lepszej firmy, który bez problemu wytrzyma 4 lata to koszt rzędu 310złotych, jednorazowo różnica sporo, ale biorąc pod uwagę upływ czasu znacznie taniej będzie zainwestować raz, a dobrze.

„Jak się robi polskie bezwypadkowe.” Od lat w naszym kraju odbywa się niekontrolowany import samochodów. Nigdy nie ma pewności, kiedy takie auto naprawdę przywieziono, ani w jakim było stanie.

Za ceną zawsze idzie jakość, a niektórych firm zwyczajnie nie muszę przedstawiać i reklamować, robi to sama nazwa. I co najważniejsze, zawsze wybierajcie akumulator zgodnie z zaleceniami producenta. Nie kombinujemy i nie kupujemy mocniejszego akumulatora, niż ten który zaleca producent, gdyż instalacja w samochodzie może sobie nie poradzić z jego ładowaniem podczas jazdy. Jeśli macie wątpliwości, zapytajcie swojego mechanika, on na pewno Wam coś poleci. Wystrzegajcie się kupowania akumulatorów nieznanych firm, a przede wszystkim w hipermarketach, gdzie często nie są one przechowywane zgodnie z zaleceniem producenta i tracą swoją sprawność zanim trafią pod maskę.

Jak przygotować akumulator na zimę?

A man hook up booster cables to the discharged battery cold winter day

Pamiętajcie, że przygasające kontrolki to zwiastun kłopotów. Rozruch silnika powinien przebiegać sprawnie, bez żadnego migania na desce. Jeśli nasze światła z czasem świecą coraz słabiej, a przy załączeniu ogrzewania lub klimatyzacji deska rozdzielcza przygasa, to dla nas jasny sygnał – nasz akumulator dogorywa. Jak monitorować jego sprawność? Podstawowa sprawa, to czy nasz akumulator ma wskaźnik naładowania. Tzw oczko, znajdujące się zawsze w widocznym miejscu musi świecić się na zielono. Jeśli z biegiem czasu intensywność koloru zielonego spada, oznacza to, że nasz akumulator słabnie. Brak koloru, zazwyczaj oznacza rozładowanie. Jak zabezpieczyć się na taką ewentualność?

Screen Shot 2015-12-07 at 6.36.57 PM

Oczywiście najłatwiejszy sposób, to mieć w bagażniku kable rozruchowe, sąsiad, znajomy, czy przejeżdżający powinien być na tyle miły, żeby nas doładować i ruszyć w drogę. Jeśli jedziesz autem na przykład – pół godziny do pracy, to niestety zmartwię Cię, że po wyjściu z pracy znów nie będziesz mieć prądu, no chyba że Wasz pracodawca przygotował dla Was garaż na zimę. Co w takiej sytuacji? No sprawa jest prosta – trzeba wozić ze sobą kolejny magiczny przyrząd, jakim jest klucz. Po co? A no chociażby po to, aby wykręcić słabnący przez mróz akumulator. Gdy zabierzemy go w ciepłe miejsce, prąd nam nie ucieknie i będziemy mogli wrócić spokojnie do domu. Wiadomo, prościej kupić nowy akumulator i dla osób, które regularnie jeżdżą, a pod maską mają jakiegoś starocia, to jedyne sensowne wyjście, bo na dłuższą metę, jeśli w tym roku prognozy się sprawdzą, noszenie w torbie oprócz kanapek do pracy również akumulator do naszego samochodu, może być kłopotliwe i denerwujące. Ale nawet nowy akumulator może się poddać, jeśli auto trochę postoi na mrozie. Ważne, aby poza sprawnością akumulatora sprawdzone zostały klemy i ich okablowanie. Ich nieprawidłowe podłączenie lub uszkodzenie również może spowodować rozładowanie, bo podczas jazdy nie będzie ładowany prawidłowo.

„6 najczęstszych oszustw przy zakupie aut używanych.” Jak możesz ich uniknąć? Poznaj fakty i nasze rady jak się nie dać oszukać.

Upewnijcie się też (najlepiej u elektromechanika), czy w Waszym samochodzie coś nie pobiera prądu „na lewo”. Kontrolka świecąca się kilka nocy, awaria jakiegoś czujnika może nagminnie rozładowywać akumulator i nawet inwestycja w nowy może nie rozwiązać problemu. Sam miałem problem w jednym ze swoich aut, który po kolizji nie gasił światełka w bagażniku. Czy był otwarty, czy zamknięty zawsze się świeciło i w efekcie zdołał rozładować stary i nowy akumulator. Tylko ze sprawną instalacją elektryczną nasz nowy akumulator będzie działał długo i szczęśliwie.

Jak sami widzicie niesprawny akumulator niesie za sobą sporo niewygód i nieprzyjemności. Warto dbać o tą część naszego samochodu, bo zwyczajnie tylko dzięki niej możemy odpalić naszą maszynę. Jeżeli wybieracie się na urlop, lub nie planujecie wyjazdów na kolejne tygodnie warto wyjąć akumulator i zabrać go ze sobą do domu. Zmiany temperatur, jak już wiecie źle działają na to urządzenie, a brak regularnego ładowania ze strony alternatora skutkuje obniżeniem jego sprawności. Jeśli nie podoba Wam się wizja noszenia akumulatora do pracy, proszenia się sąsiadów o doładowanie to kupcie nowy akumulator i zadbajcie o niego lepiej niż o stary!