Bazar z książeczkami serwisowymi

(Photo: Żoliborz Policja)
(Photo: Żoliborz Policja)

Książeczka serwisowa – w teorii dokument, który jest dołączany do każdego nowego samochodu, wypełniany w Autoryzowanym Serwisie producenta przy każdym badaniu technicznym, wymianie płynów, naprawie, tak to powinno wyglądać w idealnym świecie.

Na dzień dzisiejszy książeczka serwisowa to kawałek papieru,

wart w zasadzie niedużo na rynku wtórnym, o który walczą handlarze i nie tylko. Wystarczy wejść w google.pl, na allegro, proponuję zrobić to każdemu, kto w tym momencie czyta ten artykuł i ciężko mu uwierzyć w fakt, że to dzieje się naprawdę. Wpiszcie uniwersalna książeczka serwisowa, albo książeczka serwisowa -model pojazdu-, sugerowane odpowiedzi wyszukiwane w google mi podpowiedziały nawet: książka serwisowa Volkswagen Passat po niemiecku.

screen-shot-2016-11-01-at-8-27-05-pm

Jest dosłownie wszystko, na wyciągnięcie ręki

Wystarczy trochę podzwonić po złomowisku nawet, zaraz wam znajdą i sprzedadzą jakąś wypełnioną, wystarczy wymienić okładkę, pierwszą stronę na pustą (aby można było uzupełnić danymi pojazdu, który się sprzedaje), oddać do oprawienia w punkcie ksero i już! Mamy historię pojazdu na papierze, którą przedstawiamy potencjalnemu kupującemu. To jest tak proste, że dosłownie każdy z Was może sobie dzisiaj załatwić taką książeczkę do swojego samochodu i podrobić, bo inaczej tego procesu nie nazwę. To zwyczajne oszustwo, kłamstwo, którego w Polsce zaczęli się dopuszczać nawet prywatni właściciele, którzy sprzedają samochód.

ksiazka

Co z wpisami w książeczce serwisowej?

Również są w internecie, a mając pod ręką średnio zdolnego grafika komputerowego, czy nawet studenta informatyki pierwszego roku nadrukować taki wpis wewnątrz nowej, czystej książeczki, aby wyglądało jak autentyczny to kaszka z mleczkiem. Zrobi to 3/4 punktów ksero, w którym również pracują ludzie bez sumienia, bo teoretycznie to wchodzą we współudział z fałszerzem, bo biorą od niego pieniądze za usługę. Proces mimo iż jest prosty, jak kupienie zeszytu do szkoły jest złożony i składa się na kilka osób, które dopuszczają się oszustwa – sprzedający książeczkę, kupujący i podrabiający, którzy uczestniczą w jej uzupełnianiu od kopiujących z internetu wpisy, po drukujących w punkcie ksero czy drukarni.

88_1296676043

Schody zaczynają się, gdy chcemy im udowodnić przestępstwo fałszerstwa

Bo jak udowodnisz sprzedającemu, czy fałszującemu w jakim celu to robił? Sprzedający pozbył się, bo dana rzecz była mu zbędna, a skoro może ją sprzedać i ma na to chętnych to dlaczego nie? Ktoś zlecił wpis do książeczki? Nie pytamy po co, to nie jest nasz interes, my wykonujemy nadruki, a to w jakim one są celu nas zupełnie nie obchodzi, tak powiedział mi Pan z punktu ksero, który chwilę wcześniej zgodziłby się taki nadruk wykonać. Precedens jest na skalę masową, stał się u nas normą, bo książeczka serwisowa nie jest u nas tak szanowanym dokumentem, jak na zachodzie, to tylko kawałek papieru. I niestety w naszych głowach póki co powinien być niczym innym, jak świstkiem niewiarygodnych informacji. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić każdego wpisu w takiej książeczce, nie każdy Autoryzowany Serwis udostępni nam takie informacje, jeśli nie jesteśmy właścicielami, a jeśli dojdziemy do informacji o sfałszowanej książeczce serwisowej po zakupie, to sprzedający może się wyprzeć, że on żadnej książeczki nie dodawał do samochodu i on o niczym nie wie.

00039fqro6ur9y3k-c116-f4

Pozostaje nam długa i kosztowna droga sądowa

Na co decyduje się niewielu, lub inaczej niewielu na nią stać, w czasach gdy wszystko, a przede wszystkim samochody kupujemy na kredyt. Czyżby nadeszły straszne czasy, w których nic nam już nie zaświadczy prawdy i nie pomoże przy zakupie pojazdu? W internecie, jak widzicie jest wszystko, aby podrobić książeczkę serwisową, ale jest też wszystko, aby podważyć wpisy w tej książeczce. Warto sięgnąć do niezależnych źródeł informacji, które potwierdzą nam wpisy w książeczce, a zawiera ona przede wszystkim przebieg pojazdu przy badaniach technicznych, czy naprawach. Chociażby ten fakt nam pomaga, bo dzięki takim stronom, jak Autoraport możemy się dowiedzieć na ile wpisy są prawdziwe. On może podważyć wszystko, jest w 100% obiektywny, a jeśli pojazd był sprowadzony z zagranicy szukanie informacji na własną rękę może być kosztowne, a tutaj dostaniemy wszystko na piśmie. Zamiast obdarzyć zaufaniem sprzedającego, wierząc w jego słowa i książeczkę serwisową, której być może on sam jest autorem, warto się pokusić o przezorność i w momencie, gdy informacje w niej zawarte są niezgodne z rzeczywistością, kolokwialnie ujmując rzucić mu autoraportem w twarz, bo to dla nieuczciwego sprzedawcy jest cios na nokaut, a dla nas as w rękawie.

Jeśli uważasz ten tekst za pomocny, niech Twoi znajomi też zobaczą jak się ustrzec przed oszustwem, podziel się tym wpisem na Fb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *