Eco-driving w praktyce

(Photo: Jared and Corin)

Świat motoryzacyjny zwariował na punkcie ekologii. Restrykcyjne normy emisji spalin, coraz więcej hybryd i samochodów elektrycznych, downsizing silnikowy. A w tym wszystkim my, szarzy kierowcy, jedni kibicują, inni są sceptyczni. Dla obu grup jest dzisiejszy artykuł, bo nie chodzi tu o ekologię, choć ma z nią bezpośredni związek. Cel eco-drivingu jest prosty – mamy wydawać mniej pieniędzy na paliwo.

Zacznij małymi krokami

Jeśli chcemy być eco nie musimy mieć samochodu z 3 cylindrowym silnikiem o pojemności 1.0, absolutnie nie! Każdy z nas może obniżyć znacznie spalanie swojego auta, wystarczy kilka prostych zabiegów, do wpojenia podczas jazdy na co dzień. Podstawą sukcesu w eco-drivingu jest spokój, dlatego jeżeli wybieracie się w trasę tudzież do pracy wyruszcie zdecydowanie wcześniej, bo sprawdzanie przyspieszenia swoje samochodu ma bardzo zły wpływ na spalanie.

Podstawową sprawą w przypadku chęci zmniejszenia spalania jest sposób zmiany biegów. Jeśli mamy automatyczną skrzynię auto robi to oczywiście za nas, ale nie zapominajmy, że nowe samochody mają inteligentne skrzynie biegów, które dostosowują się do naszego stylu jazdy. Sprawdziłem i nawet w taniej Skodzie Rapid, ze skrzynią DSG w przypadku delikatnego operowania gazem samochód zmienia biegi we właściwy sposób. A jeśli chodzi o skrzynię manualną to wbrew pozorom nie ma znaczenia, jaki mamy silnik. 1 bieg służy nam tylko i wyłącznie do tego, aby ruszyć z miejsca, 2 wrzucamy jak tylko auto zacznie się toczyć, już po około 8-10 metrach. 3 bieg z powodzeniem możemy wrzucać przy 30-40 km/h, możemy też patrzeć na obroty, gdy zbliżamy się do 2 tysięcy obrotów możemy się brać za zmianę biegów i tak aż dobrniemy do ostatniego (w zależności od auta czy 5, czy 6 bieg). Pamiętajmy, że w większości aut 5 bieg jest tym najdłuższym, przykładowo w moim Volvo S40 mogę go z powodzeniem wrzucić już przy prędkości 60 km/h.

Uważnie obserwuj otoczenie

Eco-driving wymaga od nas maksymalnego skupienia. Istotnym elementem jest znana wszystkim metoda hamowania biegami. Aby była ona skuteczna musimy dokładnie obserwować trasę, którą się poruszamy. Jeżeli zbliżamy się do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, gdzie widnieje czerwone światło hamujemy biegami, nie ma potrzeby utrzymywania prędkości, nawet jeśli jesteśmy dość daleko od sygnalizatora. Jeśli nawet światło zmieni się na zielone, a my nadal będziemy od niego w pewnej odległości i tak zdążymy przejechać. Nie wrzucamy auta na luz, podczas hamowania biegami samochód nie spala ani grama paliwa, a na luzie pracuje w określonym trybie, który wymaga stałego dopływu pewnej ilości paliwa.

Podobna sytuacja wygląda w przypadku zbliżania się do ronda. Jeżeli widzimy na nim wzmożony ruch nie warto się pchać na siłę, zanim dotoczymy się hamując biegami istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ruch się zluzuje i będziemy mogli płynnie wjechać na rondo. Sceptycy powiedzą, że taka jazda spowalnia ruch, nic bardziej mylnego, polecam wybrać się do Skandynawii, gdzie jeżdżą tak od lat, tam ruch jest płynny, nie ma zbyt wiele korków. Im szybciej dotrzemy do skrzyżowania, które wymaga od nas zatrzymania, tym dłużej tam zostaniemy. Nie wierzycie? Sprawdźcie w praktyce! Jeżdżę na co dzień po najbardziej zakorkowanym mieście w Polsce, po Krakowie, byłem tu kierowcą zawodowym, robiłem po 300 kilometrów dziennie, to naprawdę działa.

Zadbaj o swoje auto

(Photo: Laineema)

Wielokrotnie podkreślaliśmy w artykułach z serii – Język w jakim samochód przemawia do właściciela, (Opory, Zawieszenie i silnik, Szarpanie) jak ważne jest, aby pojazd był w 100% sprawny. Nie inaczej jest w przypadku eco-drivingu. Ciśnienie w oponach, filtr powietrza, sprawność układu paliwowego to wszystko ma wpływ na spalanie. Jeżeli mamy niewłaściwe ciśnienie w oponach, zwiększamy opory toczenia a przy tym spalanie. Jeżeli sonda lambda jest niesprawna auto otrzymuje niewłaściwą mieszankę. Zwróćcie na to wszystko uwagę już przy zakupie pojazdu, samochód, który ma nieoryginalne wyposażenie będzie spalał znacznie więcej, bo masa jest większa, a silnik musi pracować intensywniej, dobrym przykładem jest nieoryginalna klimatyzacja, która może powiększać spalanie nawet o 30%! W tym artykule jest więcej informacji na ten temat.

Dostosuj jazdę do warunków

Jak i w każdej dziedzinie, tak i w eco-drivingu teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Już wiemy, jak powinno się zmieniać biegi, ale czy ta zasada zawsze ma odniesienie w rzeczywistości? Oczywiście nie! Jeżeli jest przed nami wzniesienie, ani nie myślcie o tym, aby pokonać je na 5 biegu. I to niezależnie od mocy samochodu, w każdym przypadku samochód zacznie słabnąć, a to będzie wymagało od nas dodania gazu, czyli zwiększenia spalania. Jeżeli musimy pokonać wzniesienie musimy w odpowiednim momencie zredukować bieg, wtoczyć się na nim na górkę (najlepiej bez dodawania gazu), a następnie utrzymywać na nim stałą prędkość. Podobnie jest za zakrętami, jeśli wiemy, że czeka nas zakręt warto dużo wcześniej zredukować prędkość, hamując biegami, niż w ostatniej chwili hamować. Parkowanie to kolejna kwestia, jeśli szukamy miejsca parkingowego to spokojnie możemy toczyć się na 2 biegu, miejsce się znajdzie prędzej czy później. Ciekawostka, którą ostatnio usłyszałem jest mocno interesująca – podobno dużo szybciej zajmie udanie się na zakupy, jeżeli zajmiemy pierwsze miejsce wolne, jakie napotkamy, niezależnie jak daleko jest od wejścia do sklepu. Sprawdziliśmy to ze stoperem 4 razy i za każdym razem w sklepie pojawił się szybciej ten, który zajął miejsce dużo dalej od wejścia.

Efekty końcowe

Wnioski na końcu poprę przykładami z życia, jak te wszystkie zasady mają się do spalania? Zacznę od mojego Volvo S40 z silnikiem 1.8. Jazda w mieście, bez kompletnie żadnych zasad, ale bez zbędnego katowania, czyli przyspieszam jak chcę i kiedy chcę itd. spalanie na 100 km wyniosło – 9,1 litra. 100% eco-drivingu, na podstawie tego co napisałem powyżej, spalanie wyniosło 7,7 litra na 100 km. Poruszałem się w tych samych warunkach drogowych, 53 kilometry pokonałem w mieście przy pierwszym pomiarze, 56 kilometrów spędziłem w mieście, gdy jeździłem już stricte z zasadami eco-drivingu (więc nawet troszkę więcej). Pozostałe kilometry to drogi dwupasmowe, tereny niezabudowane, czyli mamy tu klasyczny cykl mieszany.

Inne przykłady poprę zdjęciami – najpierw Seat Ibiza z silnikiem 1.0 z 2016 roku. Spalanie w Krakowie, jazda po mieście w godzinach między 13 – 18, odległość łączna pokonana 51 kilometrów, średnie spalanie jakie pokazywał komputer widzicie poniżej.

Nie będę ukrywał, że kosztowało mnie to sporo wysiłku, ale warto było.

Inny przykład jest jeszcze lepszy, bo paliwożerny Ford Focus z 2016 roku z silnikiem 1.6 (stary typ Duratec, nie EcoBoost), którego wszyscy krytykują za horrendalne spalanie, a tu proszę uprzejmie 6,1 litra na 100 km.

Jazda w godzinach od 15 – 20 w Krakowie, odległość pokonana 59 kilometrów.

Wnioski nasuwają się same, niezależnie od samochodu i kierowcy, każdy z nas jest w stanie obniżyć znacznie swoje spalanie i odciążyć trochę portfel, wystarczy kilka zabiegów, które staną się dla nas rutyną chociażby w drodze do pracy, powodzenia!

Jeśli uważasz ten artykuł za pomocny, podziel się nim na FB.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *