Handlarz – zawód, czy styl bycia?

Balon_OK

Handlarz samochodów – zawód, który ma w Polsce bardzo złą sławę. I nie ma się co dziwić, przyzwyczaili nas do przekrętów, kłamstw w żywe oczy i tekstów, które z jednej strony śmieszą, z drugiej sugerują nam coś zupełnie odwrotnego. Oczywiście nie można szufladkować wszystkich, są również uczciwi handlarze i sam znam kilku takich, a to co ich odróżnia od reszty to przede wszystkim nie używanie pewnych sformułowań i tekstów charakterystycznych dla „Typowych Mirków Handlarzy”, których znamy z memów, a niektórzy nawet mieli tą wątpliwą przyjemność poznać ich na żywo.

I właśnie na pewne sformułowania używane podczas transakcji sprzedaży pojazdu należy zwrócić szczególną uwagę. Pierwsze co nasuwa się każdemu to oczywiście „igła”, czyli samochód o wysoce dobrym stanie technicznym. Nadużywane i w zasadzie straciło swoje pierwotne znaczenie, bo gdy handlarz opisuje sprzedawany pojazd, jako igłę, to każdemu z nas powinna zapalić się czerwona lampka. Żaden poważny przedsiębiorca nie wygłupia się w taki sposób i nie używa kolokwializmów, gdy próbuje zarobić. Handlarz typu „Mirek” robi wszystko, aby wcisnąć na siłę swój towar i stąd właśnie biorą się tego typu stwierdzenia. Najbardziej znienawidzone przeze mnie to –

Szczerze? W tej cenie nic lepszego Pan nie dostanie.

W momencie, gdy słyszę coś takiego grzecznie mówię – żegnam, a następnie opuszczam dziuplę handlarza. Najgłupsza próba zwiększenia zainteresowania sprzedawanym pojazdem, ja rozumiem pewność siebie, gdy ktoś sprzedaje samochód, który użytkował na przykład 5 lat. Wie, czego można się po nim spodziewać i jaka jest jego realna wartość, a nie oszukujmy się handlarze mają auto na parę dni, przygotują do sprzedaży i jazda na portal ogłoszeniowy. Czyli de facto nie mają bladego pojęcia, co samochód sam w sobie reprezentuje, bo nie ma na to reguły. Jeden ma Renault Lagunę, która podchodzi pod schemat królowej lawet, a inny dbał o swój samochód od nowości, regularnie naprawiał i jego Laguna to rzeczywiście „igła”. Może trochę na krawędzi poszedłem z tą Laguną (bo sam ją tak nazywam), ale to tylko przykład.

Duży interes kręci się wokół samochodów sprowadzonych

l0JMtvPzgoa9rE54A

„Niemiec do granicy gonił, bo się rozmyślił”

„Doinwestowany od bogatego Niemca”

Czasem się zastanawiam, czy to wszystko nie przeradza się w kabaret. Wiem jedno, gdy słyszymy z ust sprzedającego tego typu teksty, wyjęte żywcem z memów to brać nogi za pas i jak najdalej od niego. A to przede wszystkim dlatego, że ten człowiek nie traktuje biznesu poważnie i nie należy też brać jego oferty za poważną. Profesjonalny sprzedawca rozmawia z nami od samego początku z dużym dystansem, odpowiada na wszystkie pytania rzeczowo, a nie zamienia transakcji sprzedaży pojazdu w kabaret.

Kolejny tekst, który mnie bardzo irytuje to

 „już kilku dzwoniło, jak Pan do mnie jechał”,

miałem taką sytuację i strasznie się zdenerwowałem, wręcz podniosłem głos na sprzedającego cytując – „a przepraszam bardzo, to co Pan mi robi łaskę, że mi Pan sprzedaje samochód? To mi ma zależeć, żeby go kupić? Chyba sobie Pan ze mnie żartuje, ja dziękuję bardzo za propozycję, jak Pan sobie przypomni o istnieniu zasady – klient nasz Pan, to wtedy niech się Pan bierze za sprzedawanie samochodów”. I co ciekawe nagle cena była do negocjacji, nagle samochód był robiony szpachlą na błotniku, on zejdzie z ceny i dorzuci opony, tak go zamurowało, że chciał zrobić wszystko, żeby sprzedać, ale ja się ulotniłem i nie miałem zamiaru tam wracać, mimo iż propozycja była interesująca. Ale nawet jeśli sam samochód wydaje się okazją, waszym marzeniem, a sprzedający zwyczajnie jest niepoważny i zachowuje się jak „Typowy Mirek” po prostu trzeba odpuścić.

Nawet dobry samochód, jeśli trafi w złe ręce to nie wybroni się niczym.

(Photo: Andy / Andrew Fogg)
(Photo: Andy / Andrew Fogg)

I choć powierzchownie będzie wszystko w porządku, to kompletny brak profesjonalizmu wyjdzie w praniu, zapewne gdy zaczniemy bardziej intensywnie użytkować pojazd. To tak, jak z wieloma dziedzinami życia – gdy chcemy się nauczyć angielskiego wybieramy profesjonalną szkołę, a nie studenta pierwszego roku filologii, gdy chcemy zrobić sobie plombę to nie idziemy do praktykanta, tylko do gabinetu stomatologicznego, gdy mamy wyremontować mieszkanie to czy bierzemy ekipę remontową, czy Pana Kazika, który po godzinach dorabia sobie w ten sposób? Jeśli coś jest złożone i dość ważne to w większości wybieramy profesjonalnie, a zakupu samochodu dokonujemy raz na kilka lat, więc jest to dość rzadka czynność i jednocześnie ważna, bo będziemy się nim poruszać w ruchu miejskim sami, albo kogoś przewozić.  Liczy się bezpieczeństwo nasze i otoczenia, a co jeśli ktoś nieprofesjonalnie potraktował samochód, którym mamy się poruszać? Gdy tak samo żartobliwie potraktował kontrolkę poduszki powietrznej, wyciek oleju, korozję, usterkę hamulców?

Teksty, których używają amatorzy handlu samochodami powinny być dla nas z jednej strony dobrym żartem, a z drugim ogromnym ostrzeżeniem, że od takiego człowieka nie kupuje się nawet długopisu.

Pomijająć kwestię kultury komunikacji samych sprzedawców, warto pamiętać o sprawdzaniu historii pojazdu w Autoraport, która daje rzetelny wgląd w przeszłość samochodu i przedstawia fakty wywłącznie ze sprawdzonych źródeł.

Jeśli uważasz ten tekst za pomocny, niech Twoi znajomi też staną sie ostrożni w kontaktach ze sprzedawcami, podziel się tą historią na Fb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *