Odwieczny dylemat – skrzynia automatyczna, czy manualna?

(Photo: Red Rose Exile)
(Photo: Red Rose Exile)

Jakiś czas temu zauważyłem, że doświadczeni kierowcy dzielą się na dwie grupy – radykalnych i jałowych. Ci pierwsi nigdy nie zamienią skrzyni automatycznej na manualną i na odwrót – użytkownik skrzyni manualnej w życiu nie wsiądzie do samochodu z automatem. Druga grupa w jakie auto nie wsiądzie, takim jedzie i nie robi z tego specjalnego wydarzenia. Ale czy jest jakaś recepta na rozwiązanie tego dylematu? Przekonajmy się!

Komfort, wygoda, wolna lewa noga i prawa ręka.

Tak jest! To wszystko tylko i wyłącznie w aucie z automatyczną skrzynią biegów. Nawet najwięksi fani manualnej skrzyni biegów zgodzą się, że w ciągłych korkach błogosławieństwem jest posiadać skrzynię automatyczną. No bo kto z nas lubi przeskakiwać z luzu na jedynkę, na 2 sekundy na dwójkę i wracać do punktu wyjścia? Nikt nie jest na tyle szalony, lepiej by ktoś robił to za nas. Na drodze, gdzie prędkości przybierają już trzy cyfrowe liczby zdania są podzielone. Gdy jedziemy 1000 kilometrów w trasę manualna skrzynia może nas zmęczyć, a automat zanudzi na śmierć, nie ma na to reguły. Jeśli chodzi o mój stosunek do automatycznej skrzyni biegów to stwierdzam jasno (i w zasadzie nieskromnie), że w moim przedziale cenowym nie ma automatu, który zmienia biegi szybciej i sprawniej niż ja. Ale nie będę oszukiwał Was i samego siebie – cholernie drażni mnie machanie prawą ręką przez godzinę, gdy trafię na korek. Cholernie drażniło mnie także machanie skrzynią w Volkswagenie, którego jakiś czas temu miałem, bo był dla mnie bezpłciowy i przy wyższych obrotach brzmiał jak kruszony lód w sokowirówce. O tak, pragnąłem automatu w moim Volkswagenie, a że go nie miałem pozbyłem się samochodu po 3 miesiącach. W Fordzie, którego mam teraz z kolei nie wyobrażam sobie, że miałby sam za mnie zmieniać biegi, a to dlatego, że jako motomaniak poprawiam sobie humor dociśnięciem auta na wyższe obroty i szybką zmianą na kolejny bieg.

(Photo: Robert Couse-Baker)
(Photo: Robert Couse-Baker)

Oczywiście wiem, że mamy tryb dynamiczny w większości automatów, ale to nigdy nie będzie to samo. No właśnie; tryb dynamiczny – jak sprawdza się na trasie? Miałem możliwość jechać dość mocnym samochodem i zbiegiem okoliczności był to Volkswagen, a konkretnie Phaeton z V12 pod maską i szczerze? Nie wyobrażam sobie manualnej skrzyni w takim samochodzie. Powiem tak – im większy silnik, tym automat staje się bardziej przydatny, a nawet niezbędny. Poza tym to świetny sposób na długie podróże, które nie zawsze przebiegają płynnie, nie zawsze mamy wolny lewy pas i nie zawsze mamy humor i warunki na swawolne zmiany biegów. Gdy mamy na pokładzie 4 osoby nie wyciskamy z niego maksymalnego momentu obrotowego i mocy, staramy się ich bezpiecznie dowieźć na miejsce i tutaj możecie być pewni, że automat się nie pomyli.

Żadna skrzynia nie będzie mi mówić, jak mam żyć!

(Photo: Shunsuke Kobayashi)
(Photo: Shunsuke Kobayashi)

Są momenty, w których automatyczna skrzynia jest koszmarem. Jechałem kiedyś BMW Z3 z automatem i zacytuję klasyka – „w piekle już czekają na tego, który skonstruował tą skrzynię” to kompletna katastrofa. W żadnym trybie bieg nie wchodził tak jak chciałem – proszę o czwórkę, a ten dalej trójka, próbuję redukować do trójki, a tu nie! Uparcie trwa przy czwartym biegu, a samochód sprawia wrażenie, jakby miał zaraz się zadławić. W internecie przeczytacie multum artykułów o automatycznych skrzyniach, które nie wyszły i trzeba się ich wystrzegać.

(Photo: Homayon Zeary)
(Photo: Homayon Zeary)

Wracając do „manuala”, dla mnie to świetna sprawa. Jasne, drażni w korku, jest zdana tylko na mnie, a człowiek istota mylna i gdy wrzuci 1 zamiast 3 może zabić, ale dla mnie jest też druga strona medalu. Jako pasjonat motoryzacji czerpię radość z jazdy, a zmiana biegów to forma wyrażania siebie, której mnie pozbawiono w wielu samochodach. Było sporo aut, w których przetestowałem oba rodzaje skrzyń i w sumie tylko w jednym byłem pewien, że chcę automat – Mercedesie klasy E. Reszta nie do końca wiedziała czego chcę, nie reagowała na moją prawą nogę tak jak powinna, zwyczajnie nie synchronizowała się w 100% z moimi potrzebami. I to musicie brać pod uwagę, że czasem automat wrzuci bieg, którego nie chcecie i nic z tym nie zrobicie. W skrzyni manualnej macie pełną kontrolę nad sytuacją, a ja na przykład lubię mieć kontrolę nad tym co się dzieje wokół mnie, a w samochodzie w szczególności. No i dodajmy coś jeszcze – z manualną skrzynią zawsze możecie być dynamiczni, w sekundę zmienić zdanie, automat nie zawsze Wam na to pozwoli, a w starszych samochodach zawsze będzie wolniejszy od manualnej wersji.

Koszty utrzymania skrzyni biegów.

Jak w każdym przypadku, tak i tutaj wszystko zależy od tego jak jest eksploatowany samochód. Ale nie da się ukryć, że serwisowanie automatycznej skrzyni biegów jest znacznie droższe niż skrzyni manualnej. A jeśli przyjdzie Wam wymieniać skrzynię w całości, różnica w cenie może być dziesięciokrotna i to nie żart! Jest też powszechny stereotyp, że automatyczne skrzynie psują się częściej niż manualne, ale z tym się nie zgodzę. To zależy od konkretnego modelu samochodu, bo na własne oczy widziałem Opla Omegę B z przebiegiem 390 tysięcy i automatem od nowości, a także taką z manualem, gdzie skrzynia posypała się przy 250 tysiącach, a samochód był od pierwszego właściciela. Co ciekawe, mechanik stwierdził, że „te skrzynie tak mają” co było dla mnie przedziwne.

Zdania są podzielone, bo przy normalnej eksploatacji w większości przypadków skrzynia manualna rzeczywiście wytrzyma więcej, ale gdy intensywnie użytkujemy samochód, a co gorsza za jego kierownicą siada regularnie więcej niż jedna osoba to sytuacja się odwraca. Każdy ma inną nogę do sprzęgła i nie raz wsiadając po kimś, do chociażby samochodu służbowego sprzęgło chodziło zupełnie inaczej niż po mojej zmianie. Dlatego przy wyborze rodzaju skrzyni nie kierujcie się kosztami w jej utrzymaniu, ale odpowiedzcie sobie na pytanie, ilu regularnych kierowców będzie miał samochód?

(Photo: adogcalledstray)
(Photo: adogcalledstray)

W obu przypadkach skrzyń biegów, to co  przemawia do nas najbardziej, to fakt w jakiej jest ona kondycji. Gładkie przechodzenie między biegami, bez szarpnięć i dziwnych odgłosów to w obu przypadkach konieczność. Oczywiście w starszych samochodach z manualną skrzynią mamy wodziki, wybieraki skrzyni, których wymiana kosztuje grosze i nie należy skreślać samochodu na starcie z powodu niesprawności tej części skrzyni. W przypadku automatycznej skrzyni sprawa jest bezkompromisowa – wszystko musi chodzić jak szwajcarski zegarek. Odczuwalne szarpnięcia są niedopuszczalnie, tak samo odgłosy przy zmianie biegów i przechodzeniu z drive na reverse. Tak więc sprawa jest prosta o ile w manualu pewne niedoskonałości nie zwiastują wydatków na początek zakupu, to w przypadku automatu jest na odwrót, musicie być czujni i najlepiej przejechać się sprawnym automatem, jeśli wcześniej nie mieliście do czynienia z tego typu skrzynią biegów.

Co tu więcej dodawać? Wybór należy do Was! Komfort i spokój, czy pełna kontrola i kolokwialnie ujmując „fun”. Na koniec dodam ciekawostkę, że firma Saab próbowała kiedyś połączyć wygodę skrzyni automatycznej z pełną kontrolą nad zmianą biegów w manualnej wersji. Jak to możliwe? Skrzynia typu sensonic, bo taką nazwę nosi ten system ma normalny lewarek zmiany biegów, ale nie ma pedału sprzęgła, zmianą biegów steruje mózg Saaba. Jechałem kiedyś Saabem z sensoniciem i… była to totalna klapa! Pomysł nie wypalił, system był strasznie awaryjny, bo zwyczajnie nie da się zgrać mózgu maszyny z mózgiem człowieka, póki co musimy się zdecydować, albo jedno, albo drugie.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, podziel się nim na facebooku (kliknij „share” po lewej stronie)

Możesz też zostawić nam swój komentarz poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *