Samochody z firm – pułapka, czy interes życia?

(Photo: Douglas Klauck)

Młode auto, które jest śmiesznie tanie. Brzmi jak bajka, ale możemy nie raz wpaść na takie oferty w internecie. Skąd biorą się te okazje? Pojeździły przez pewien czas, jako samochody służbowe. Czy warto zainteresować się autami, które w przeszłości służyły we flocie jakiejś firmy?

Dobry rocznik, spory przebieg

Jakiś czas temu w artykule Jak dajemy się nabić w butelkę z przebiegiem samochodu, zwracaliśmy uwagę, jak bardzo nieistotny staje się atut niskiego przebiegu i jak łatwo dać się nadziać na oszustwo w tej kwestii. W przypadku aut z firm mamy jasność – sprzedający zazwyczaj nie podejmują nawet próby oszukania nas w kwestii przebiegu, bo kto uwierzy, że auto jeździło w firmie 2000 kilometrów rocznie? W zależności od charakterystyki firmy pojazd służy w niej do różnych celów. W większości firm flotę wymienia się średnio co 3-4 lata, czasami nawet po roku! Duże przedsiębiorstwa, kupujące po kilkadziesiąt sztuk mają spore upusty u dealerów, biorą je w leasing i sprzedają po roku lub dwóch, czasem ze 100% zwrotem. Oczywiście istnieje spore ryzyko, znane jest wśród przedstawicieli handlowych, serwisantów mobilnych powiedzenie – jakie jest najszybsze auto świata? Służbowe! Jeżeli pracownik nie odpowiada za stan techniczny pojazdu przed pracodawcą robi z nim co chce. Niezbyt przejmuje się spalaniem, szaleje po drogach szybkiego ruchu, nie robią nawet na nim wrażenia potencjalne zagrożenia kolizji, czy wypadku. On ma dotrzeć z punktu A do B w jak najszybszy, możliwy sposób. Rodzi to wiele zagrożeń dla kogoś, kto chce kupić od firmy takie auto do celów prywatnych. Może się okazać, że jest zwyczajnie zajeżdżone przez pracownika. Co więcej, możliwe, że uległo już jakiemuś zdarzeniu drogowemu.

Samochody często są na gwarancji producenta jeszcze w momencie sprzedaży. Dzięki temu można korzystając z takich narzędzi, jak Autoraport sprawdzić historię takiego pojazdu, aby mieć pewność, co go spotkało w przeszłości. Nie należy się bać wysokiego przebiegu, jak już wspomniałem to nowe auta, użytkowane w okresie gwarancji, a więc specjaliści od floty w firmach mają obowiązek pilnować przeglądów gwarancyjnych, które odbywają się po określonym czasie lub przejechaniu pewnej ilości kilometrów. Podczas takiego przeglądu dowiadują się o aktualnym stanie technicznym i ewentualnych koniecznych naprawach, których gwarancja nie obejmuje. Mało jest tak szalonych pracodawców, którzy puszczą samochód z niesprawnym układem hamulcowym, czy kierowniczym, zazwyczaj zlecają naprawę natychmiast.

Jak kupić niezajechany pojazd? Trzeba sprawdzić co ile dany model pojazdu, którym się zainteresowaliśmy ma przegląd gwarancyjny, dokładnie zainteresować się książeczką gwarancyjną. Jeżeli auto jest kilka tysięcy po przeglądzie to myślę, że możemy być spokojni, a jeśli przegląd dopiero przed nami , a ostatni przegląd miał miejsce na przykład 15 tysięcy kilometrów wstecz istnieje duże prawdopodobieństwo, że firma pozbywa się auta z floty, aby uniknąć kosztów naprawy związanych z dalszym użytkowaniem pojazdu.

Charakterystyka firmy

(Photo: Susan Mott)

Duże znaczenie ma kwestia, z jakiej firmy kupujemy samochód. Jeśli przedsiębiorstwo ma stricte charakterystykę handlową to możemy być pewni jednego, samochód często woził na pokładzie spore ilości towaru przeznaczonego do sprzedaży. Ma to wpływ na zużycie zawieszenia, auto które jest dociążone na co dzień oczywiście zużywa się szybciej. Ważne jest to na jakich trasach było użytkowane auto, jeżeli jeździło tylko po mieście, taki rejon miał przydzielony dany kierowca to jest to niepokojąca informacja. Auto zapewne pokonywało bardzo dużo krótkich odcinków, co chwilę się zatrzymywało w wyznaczonych punktach. W takim przypadku możemy być pewni, że auto ma mocno zużyty rozrusznik, alternator i akumulator i trzeba to wziąć pod uwagę w przypadku zakupu. Jeżeli auto użytkował przedstawiciel handlowy to musiał się pewnie sporo najeździć zanim zebrał dostateczną ilość klientów. Mają oni zazwyczaj wyznaczony rejon w którym działają – jedno większe miasto oraz okoliczne gminy, powiaty. Czasem nawet działają na terenie całego województwa. Samochód z takiej właśnie firmy będzie miał większy przebieg, ale jego codzienne użytkowanie było mniej bolesne dla niektórych podzespołów. Tu jednak możemy się liczyć ze znacznie większym zużyciem opon, czy hamulców.

Więcej plusów, czy minusów?

(Photo: Phil Hamilton)

 Auto kupowane z firmy zapewne nie będzie zbyt dobrze wyposażoną wersją. Najważniejszą kwestią są niskie koszty eksploatacji, tak więc najpopularniejsze są Skody, Hyundaie i Kia. Ważne dla przedsiębiorcy są też kwestie spalania. Dlatego w firmach jeżdżą samochody z małymi silnikami, diesle oraz te z instalacją LPG. Kolor auta też w większości nie ma znaczenia, niektóre korporacja koniecznie chcą, aby auto jeździło w barwach firmy, więc jest pod kolor loga firmy. Ale w większości są to auta srebrne i białe. Tak więc takie auto będzie stosunkowo tańsze, ale gorzej wyposażone, ze słabszym silnikiem i oczywiście z podstawowej wersji kolorystycznej. Dodatkowo może nosić ślady po naklejkach z firmy, które trzeba będzie usunąć w profesjonalnej myjni.

Od kogo nie warto kupować auta

Do Polski jakiś czas temu dotarł wynalazek zwany Uber. Wielu z niego korzysta, bo podobno jest tańszy niż taksówki (choć w praktyce często jest inaczej). Jak wiadomo jest to aplikacja, która zrzesza kierowców i potencjalnych pasażerów. Niektórzy postanowili zrobić sobie z tego stałe źródło dochodów, ale jest jeden haczyk. Uber wymaga, aby auto było nie starsze niż 10 lat. Co więc się dzieje? Pewne firmy kupują auta i wypożyczają je Uberowi. Po pewnym czasie, wyeksploatowany samochód idzie na sprzedaż. Tu pojawia się czerwona lampka, bo w Uberze może jeździć dosłownie każdy. Auto na pewno będzie mocno zużyte, bo jeździło pod dużym mieście, miało więcej niż jednego, regularnego kierowcę i zapewne zaliczyło jakąś przygodę. Podobnie jest z autami z wypożyczalni, które zmieniają flotę bardzo często. Autami jeździ kilkadziesiąt, losowych kierowców, a auta z wypożyczalni wszyscy użytkują tak samo – po prostu go nie szanują, bo to nie jego, ważne aby nie rozwalić.

Reasumując kupując auto od wypożyczalni jest, jak wejście na minę, może wybuchnąć, albo możemy mieć szczęście i trafić na niewypał. Osobiście bym nie ryzykował, wybór pozostawiam Wam.

Jeśli uważasz ten artykuł za pomocny, podziel się nim na FB.

Jedno przemyślenie nt. „Samochody z firm – pułapka, czy interes życia?”

  1. Bardzo fajny artykuł. Trzeba być bardzo ostrożnym przy kupowaniu używanych aut. Auta z firm handlowych najlepiej sobie odpuścić. Można się zastanowić nad autami od firm o charakterystyce pracy biurowej. No oczywiście, o ile stan techniczny na to pozwala 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *