Umowa kupna-sprzedaży nie uchroni Cię przed ukrytymi wadami

(Photo: frankieleon)

Kupujemy i sprzedajemy pojazdy, przy każdej transakcji towarzyszy nam umowa-kupna sprzedaży. Wzory są różne, natomiast sens umowy ten sam, niezmienny od lat. Musi zawierać dane sprzedającego i kupującego, w szczegółach, spisane w dniu transakcji z dowodów osobistych, poza tym dane pojazdu marka, model, silnik, numer VIN, rok produkcji, kolor, czasem dodatkowo przebieg, niektórzy szczegółowo wypisują nazwę modelu łącznie z opcją wyposażeniową (te dane spisujemy wyłącznie z dowodu rejestracyjnego)…

(Photo: Bradley Gordon)

Kolejna w umowie zawsze jest kwota za jaką nabywamy lub zbywamy pojazd. Wydaje się, że ten dokument jest tak ścisły i pewny, że w razie nieprawidłowości będzie naszym asem, ale nic bardziej mylnego. Ze względu na formę i treść kolejnych podpunktów umowa kupna-sprzedaży jest tylko i wyłącznie dokumentem poświadczającym, że dany pojazd jest w tym momencie naszą własnością i w zasadzie to tyle. Sama kwestia pojazdu, czyli to w jakim jest obecnie stanie technicznym, jakie ma wady, nie jest zawarta na umowie. Niekiedy można się spotkać ze sformułowaniem „pojazd nie posiada wad blacharsko-lakierniczych, których wartość przekracza 500 PLN”, ale to rzadkość i nikt takich zapisów w umowie nie robi. Pan Marcin napisał do Autoraport wiadomość o następującej treści:

„…wyszła mi szkoda całkowita kupionego pojazdu co mam zrobić a autko kupiłem wczoraj?”.

Tak naprawdę biorąc na tapetę umowę kupna-sprzedaży można powiedzieć, że Pan Marcin nic nie może zrobić. Dlaczego? Przez punkt nr 5 (zazwyczaj w każdej umowie w tym samym miejscu, czasem jest pod 6 numerem), który brzmi następująco:

„Sprzedający oświadcza, że pojazd nie ma wad technicznych, które są mu znane i o których nie powiadomił Kupującego, a Kupujący potwierdza znajomość stanu technicznego pojazdu”.

To wystarczy, bo przecież ten zapis, jak i całą umowę zatwierdzamy własnoręcznym podpisem na dole umowy. Gdy już kupimy samochód i po transakcji, nawet na następny dzień, jak Pan Marcin dojdziemy do jakiegoś przykrego faktu na temat pojazdu, którego staliśmy się prawnym właścicielem pozostaje nam tylko zaakceptować to, że dopuściliśmy się ogromnego niedopatrzenia. Nie udowodnimy sprzedającemu, że wiedział o wadzie, bo sformułowanie „pojazd nie ma wad technicznych, które są mu znane..” chroni sprzedającego, a drugie „kupujący potwierdza znajomość stanu technicznego pojazdu” poświadcza jego wiarygodność.

 

Inny przykład to mój własny – kupiłem Fiata Palio, który wydawał się w niezłym stanie wizualnym, kilka dni później, gdy pojeździłem po dziurach, odpadła mi plastikowa osłona progu, a z niej wysypała się „Niagara” rdzy, a samą osłonę w zasadzie nie było już do czego przymocować. Również zatwierdziłem na umowie stan techniczny pojazdu i mimo iż nie jest to uszkodzenie, które powstaje w kilka dni, tylko długotrwały proces korozji pojazdu nie byłem w stanie udowodnić sprzedającemu, że wiedział o tym fakcie. Brzmi irracjonalnie, jak mógł nie wiedzieć, że auto praktycznie nie ma progów. A no jeśli, ktokolwiek z Was widział Fiata Palio to wie, że plastikowa osłona progu zasłania go w całości od góry do dołu i dopiero jak ją zdemontujemy to możemy zobaczyć w jakim stanie jest ten element pojazdu. A nikt nie wpada na taki pomysł, aby demontować takie elementy podczas oględzin pojazdu.

 

Kolejny przykład to tata mojej koleżanki, Pan Remigiusz, który zakupił Saaba 9-5, solidny pojazd, w dodatku nie mający zbyt wiele typowych usterek. Tydzień po zakupie odpadł zderzak, a pod nim, po prawej stronie ukazały się ogromne ogniska rdzy. Serwis specjalizujący się w naprawie Saabów i Volvo jednoznacznie stwierdził, że nie jest to element, który koroduje sam z siebie, nie ma takiej możliwości, zwyczajnie samochód został uszkodzony i źle naprawiony przez blacharza, zapewne po taniości. Z upływem góra 2 lat takie fuszerki wychodzą na światło dzienne w postaci korozji, która postępuje. No więc pojazd był uszkodzony, a sprzedający mówił, że bezwypadkowy. Idziemy z umową kupna-sprzedaży i walczymy o swoje? Nic nam to nie da, nawet droga sądowa, bo znów punkt 5 broni sprzedającego, a we wzorach umowy nie mamy zapisu, który uwzględniałby bezwypadkowość pojazdu. Na rynku wtórnym samochody w ciągu jednej dekady potrafią przejść przez kilka rąk, dość często zaczęliśmy zmieniać samochody, a próba dojścia kto i kiedy kogo oszukał, czy sprzedający Saaba Pana Remigiusza, czy może pierwszy właściciel tego pojazdu oszukał człowieka, od którego Pan Remigiusz nabył Saaba? Pytań jest wiele, a odpowiedzi brakuje, nawet osób, które je znają próżno szukać. Jednego możemy być pewni, żaden sprzedający nie sporządzi umowy w tak szczegółowy sposób, abyśmy mogli być 100% pewni co do stanu technicznego pojazdu, a umową się nie obronimy, bo tak jak wspomniałem to tylko i wyłącznie dokument poświadczający, że w tym momencie to my jesteśmy właścicielami pojazdu.

Jeżeli kupiliśmy pojazd bez polisy OC, bez przeglądu i co gorsza złapie nas policja, nawet w drodze powrotnej od sprzedającego to nie ma co liczyć, na to, że zrzucimy na niego odpowiedzialność. Jemu nie udowodnimy, że jeździł tym pojazdem, który de facto jest nieuprawniony do ruchu, a nas złapano na gorącym uczynku i to my w całości odpowiadamy za ten pojazd, jako prawni właściciele, a poświadcza to umowa kupna-sprzedaży. Jeżeli chcemy uniknąć przykrych niespodzianek, jakie na przykład spotkały mnie, Pana Marcina, Pana Remigiusza to jedynym sposobem jest dokładnie sprawdzić pojazd, którym jesteśmy zainteresowani, ale zanim złożymy swój podpis na umowie. Wszystko co wyjdzie po tym fakcie będzie tylko przykrą informacją dla nas, z którą sami musimy sobie poradzić. Przede wszystkim ważne jest, aby poza stanem technicznym pojazdu, poznać jego historię, oryginalne wyposażenie, dane techniczne, a to wszystko jest na wyciągnięcie ręki na autoraport.pl ! Wystarczy nr VIN i kilka kliknięć, aby zobaczyć, czy pojazd, który nas zainteresował nie sprawi nam niespodzianki za tydzień, dwa, miesiąc, rok, gdy wady wynikające z przeszłych zdarzeń zaczną wychodzić na światło dzienne i dręczyć nas, jako właścicieli.

Tylko i wyłącznie sami możemy sobie zagwarantować komfort kupowania z czystą głową, zdobywając rzetelną wiedzę na temat samochodu, szukając informacji o nim tylko i wyłącznie w niezależnych źródłach, by poznać jego historię.

Jeśli uważasz ten tekst za pomocny, podziel się tym wpisem na Fb.

 

Jedno przemyślenie nt. „Umowa kupna-sprzedaży nie uchroni Cię przed ukrytymi wadami”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *