Volkswagen Passat B7, czy jest wart uwagi?

Wiadomo od lat, że Passat uchodzi w Polsce za jedno z najczęściej kupowanych samochodów na rynku wtórnym. Jedni z tego żartują, inni kupują i jeżdżą od kilku generacji tym właśnie modelem Volkswagena. Pochylając się szerzej nad tym tematem można pokusić się o polemikę czy jest to auto warte uwagi?

Solidny, czy przereklamowany?

Jak każdy kolejny następca, również model B7 musiał się zmagać z poprzednią generacją, która ustanowiła jakiś standard. Warto zauważyć, że właśnie w tej generacji 2.0 Tdi wyparło na dobre uchodzące za nieśmiertelne 1.9 Tdi, co już nie spodobało się szerszemu gronu odbiorców. Silnik diesla uchodzący za nie do zajechania to był swego rodzaju symbol marki, a nowy zaczął być problematyczny. Wraz z wymaganiami XXI wieku przyszły kłopoty, przede wszystkim z elektroniką, która potrafiła unieruchomić samochód z błahego powodu. B7 miał także zmodernizowane nadwozie, kwestia gustu czy ładniejszy od poprzednika, ale wyniki sprzedaży na to nie wskazywały. Jeśliby się uprzeć można powiedzieć, że to tak naprawdę Passat B6, który został zmodernizowany, ale czy był lepszy? Wiele się nie różnił, to chyba najbardziej denerwuje w tym samochodzie od lat, jest taki sam od lat. Dla jednych plus, dla innych minus, bo przecież mamy prawo wymagać od koncernów motoryzacyjnych nie tylko innowacyjnych systemów ułatwiających nam jazdę, komfortu i gadżetów uprzyjemniających podróż, czy bezpieczeństwa, lecz także tego by auto nam się podobało bardziej. Z tym bywa różnie, a fakt, że ciężko jednoznacznie stwierdzić, który Passat wygląda lepiej świadczy tylko źle o całym koncernie.

Passat kontra reszta świata

Konkurencja zaczęła naciskać, pojawiały się coraz to ciekawsze propozycje, które uwodziły na różne sposoby. Nowe Mondeo było ładne, większe, paliło mniej i na dodatek było tańsze. Peugeot 508 wprowadził ludzi na kolejny poziom komfortu, Toyota Avensis i Volvo S60 zaczęły się ścigać w wyposażeniu i bezpieczeństwie. Cały koncern świadomie jakby umniejszał znaczenie Passata wprowadzając Skodę Superb, która przecież bazowała na konstrukcji, a była większa, tańsza, lepiej wyposażona i co ciekawe, mniej awaryjna. Wydaje się, że taki 7 letni Passat na dzień dzisiejszy nie jest tak oczywistym wyborem, jak powiedzmy dekadę temu, stąd może zaczęło się po prostu z tego żartować, a jego właściciele muszą się z tymi żartami zmagać.

Plusy, których ciężko nie zauważyć

Jakby na tą generację nie spojrzeć to trzeba przyznać, że psuły się niedrogie rzeczy. Powtarzające się usterki są raczej błahe, chodź denerwujące, jak chociażby parujące klosze reflektorów, słaba jakość plastików, czy głośna praca silnika po pewnym przebiegu. Największym plusem tego samochodu jest to, że bardzo łatwo go sprzedać. Zawsze znajdzie się jakiś fan marki, handlarz, który go weźmie, nie będzie wybrzydzał i zapłaci całkiem niezłe pieniądze. Traci na wartości dużo wolniej niż nie jeden konkurent, a to dla wielu ogromna zaleta, bo przecież nie każdy jeździ jednym samochodem naście lat.

Problem przy zakupie

Niestety za popularnością modelu Passat czają się problemy i to poważne. Ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto go kupi to nietrudno trafić na bubla. Powypadkowe Passaty zjeżdżają do Polski, jak bociany na wiosnę. Podpicowane za niewielkie pieniądze, bo przecież jest u nas ogrom części zamiennych idą na handel, a potem zaczynają się problemy. Dlatego w szczególności w przypadku Passata B7 należy bardzo dokładnie prześwietlić jego historię i sprawdzić stan techniczny. O ile w stacji diagnostycznej dowiemy się co mamy do roboty o tyle nie dowiemy się co działo się z nim w przeszłości. Tutaj z pomocą przychodzi internet i takie narzędzia, jak Autoraport.pl, które dokładnie wskażą Wam ciemne strony jego życiorysu. 7 lat to kawał czasu i mogło go spotkać wiele nieprzyjemnych przygód, dlatego tak ważne jest, aby auto było z pewnego źródła, a pewne to takie, które sami zweryfikujemy wszelkimi środkami.

Volkswagen Passat B7 to kolejna generacja, która zmaga się ze stereotypami, ma ciężko się dźwignąć, a konkurencja nie daje oddechu. Mimo to robią jego kolejne generacje, nadal jest popyt, nadal ludzie chcą go kupować, więc pewnie szybko nie zniknie z naszych ulic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *