Dzień dobry, poproszę książeczkę serwisową do…

Dziś za pieniądze możemy dostać praktycznie wszystko. W dobie zakupów przez internet nie tylko jest to znacznie wygodniejsze, ale minimalizuje wszelką interakcję, daje komfort anonimowości kupującemu i sprzedającemu. Jak to się ma w przypadku zakupu pojazdu? Jesteśmy w gorącym okresie, na portal aukcyjnych aż roi się od okazji, dlatego trzeba prześwietlić temat pod względem autentyczności książeczek serwisowych, o których tak chętnie sprzedający wspominają już w samym ogłoszeniu.

Pełna książeczka serwisowa – atut?

Taki wpis widnieje w wielu ogłoszeniach, ma on przyciągnąć potencjalnego kupca, bo przecież skoro mamy czarne na białym, kiedy i gdzie pojazd był serwisowany to wspaniała wiadomość. Niestety nic bardziej mylnego, bo zakup książeczki serwisowej jest równie prosty co futerału na telefon – wpisujemy w portalu aukcyjnym w wyszukiwarce i już! To przecież tylko kawałek papieru, jego sprzedaż jest w stu procentach legalna. Przestępstwo zaczyna się, gdy podrabia się pieczątki serwisów i podpisy, wtedy sprzedający nie ma już nic na swoją obronę. Ujawnić cały proceder może tylko sprawdzanie VIN, bo dzięki temu dowiemy się czy wpisy są autentyczne.

Lewe pieczątki i nazwy serwisów – skąd się biorą?

(Photo: Żoliborz Policja)

Zawodowi handlarze, którzy sprowadzają pojazdy bardzo dokładnie pilnują przy nabywaniu pojazdów książeczki serwisowej, nieważne w jakim stanie jest pojazd. Ponieważ wielu robi to masowo, w wielu częściach kraju, mogą przerzucać odbitkami pieczątki między książeczkami.  Przykładowo weźmy Audi A6 ze szkodą całkowitą i naprawą blacharską w serwisie Volkswagena w Dortmundzie, zapisaną w książeczce. Przy okazji handlarz nabył Volkswagena Golfa serwisowanego nieopodal w warsztacie Volkswagena, ale w Wuppertalu. Miejscowości są blisko siebie, więc handlarz korzysta z możliwości przerzucenia pieczątki z tej mniejszej do nowej, czystej książeczki Audi i tym oto sposobem, zyskuje pełen serwis, przez cały okres użytkowania. To nic innego jak przestępstwo z Art. 270 Kodeksu Karnego, za który grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Jeśli natrafimy na taki proceder trzeba go zgłosić na policję. Powstaje pytanie – czy uda nam się natrafić i czy dojdziemy do prawdy? Może nas do niej doprowadzić tylko sprawdzanie VIN, mając ten unikalny dla każdego pojazdu numer możemy wygenerować Autoraport.pl. Tutaj otrzymamy dostęp do pełnej, autentycznej historii pojazdu, sprawdzane z wiarygodnego źródła, od baz kradzieżowych na całym świecie, po Oryginalne Dane Techniczne, ostatni zarejestrowany przebieg pojazdu. W ten oto sposób możemy potwierdzić autentyczność książeczki serwisowej, która jest załącznikiem do sprzedawanego pojazdu.

Bazar z książeczkami serwisowymi

Książeczka serwisowa to także dokument

Musimy pamiętać, że jeśli sprzedający deklaruje pełne wpisy w książeczce to deklaruje ich autentyczność. To także dokument, który jest załączany do pojazdu, widnieją w nim wszystkie oryginalne dane pojazdu oraz pieczątki serwisów, które są jak certyfikat, albo czymś w stylu pieczątki stacji kontroli pojazdów w rubryce badania techniczne dowodu rejestracyjnego. Żaden serwis nie pozwoli sobie na tego typu podrobienia, więc musimy sprawdzać czy książeczka jest prawdziwa patrząc w przyszłość. Bo gdy uznamy, że sprzedawca jest uczciwy, a w przyszłości sprzedamy pojazd z tą samą, podrobioną książeczką to właśnie my możemy zostać oskarżeni o jej podrobienie. Zatem nie dajmy się oszukać, ani nie dajmy się posłać do więzienia za cudze oszustwa, sprawdzanie VIN musi odbywać się na etapie oględzin pojazdu, bo po transakcji może być już za późno. Pełna historia pojazdu, którą znajdziemy w Autoraport.pl jest warta znacznie więcej, niż dokument, którego podrobienia może dokonać nawet laik w dziedzinie handlu samochodami.

2 myśli do „Dzień dobry, poproszę książeczkę serwisową do…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *