Woda – wielki wróg pojazdu

submerged pickup truck in water hole after tsunami, khao lak, thailand

Niedawne powodzie we Francji i w Niemczech są powodem rosnącej liczby aut popowodziowych, które już trafiły do Polski a będzie ich jeszcze więcej. Jestem pewien, że niewiele z tych aut wylądowało na złomowisku, być może Ty, Twój sąsiad, znajomy chcąc kupić używany samochód może trafić na taki niefartowny egzemplarz. Tematem przewodnim będą samochody, które doświadczyły wielkiej wody, jakie zagrożenie niesie za sobą zalanie pojazdu.

Elektronika

Najbardziej narażone na natychmiastową awarię są wszelkiego rodzaju urządzenia elektryczne znajdujące się w pojeździe. Dzisiaj wszystkie samochody są naszpikowane elektroniką, więc zalanie takiego pojazdu gwarantuje nam długie unieruchomienie, nawet wysuszenie pojazdu niewiele pomoże. Z kolei im starszy samochód, tym naprawa takiego auta wydaje się mniej opłacalna, głównie dlatego, że często może przekroczyć jego wartość, łatwiej więc zezłomować pojazd zalany po dach, wart jakieś 5-6 tysięcy złotych lub mniej. Handlarze są jednak innego zdania, dlatego zrobią wszystko żeby takie auto wyglądało jak najlepiej i kusiło dobrą ceną.

Jak się zachowuje samochód po powodzi?

Ma przedziwne humory, które ciężko odnaleźć w typowych usterkach danego modelu. Informacje o takich ekstremalnych wypadkach będziemy czerpać przede wszystkim z deski rozdzielczej, na której pojawiają się, gasną, migają kontrolki, które powinny działać w określonych sytuacjach. Podczas powodzi 2010 poruszałem się pojazdem dość starym – Daewoo Nexią, ale nawet w niej po przejechaniu przez dość głęboką wodę nie mogłem się długo pozbyć świecącej na desce rozdzielczej kontrolki otwartych drzwi. Dopiero odłączenie tego czujnika pomogło, jak negatywny wpływ w takim razie może mieć wodan na nowy samochód, który swoje działanie opiera na wszelkiego rodzaju czujnikach? Nie można odłączyć wszystkiego, trzeba zająć się wymianą.

Photo: Jeroen Willems
Photo: Jeroen Willems

Jeśli kontrolki migają, świecą i znikają po chwili, w bardzo dziwnych sytuacjach to może być pierwsze ostrzeżenie. Jechałem popowodziowym Citroenem C3, w którym przy każdym naciśnięciu na hamulec świeciła się kontrolka poduszki powietrznej, a gdy włączałeś nawiew na najwyższą moc lekko żarzyła się kontrolka hamulca ręcznego (było to zauważalne dopiero w nocy). Właśnie moduły poduszek powietrznych są jednym z najpoważniejszych wydatków w samochodzie, który doświadczył wielkiej wody. Głównie, dlatego, że czujniki poduszek bocznych mieszczą się w progach i listwach bocznych. Nowe moduły poduszek powietrznych to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, podobnie jest z wiązkami elektrycznymi. Sprawność wszelkiego rodzaju czujników i systemów pojazdu zawsze możemy sprawdzić w ASO, do każdego samochodu jest dedykowane inne oprogramowanie, a właśnie ASO każdej marki dysponuje odpowiednim, więc jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości warto skorzystać z ich usług, zanim wpakujemy się w bagno podobne do tego, w jakim mógł dany samochód spoczywać parę dni.

Karoseria

Kolejny element, który momentalnie zdradzi nam jak długo pojazd mógł mieć kontakt z wodą jest oczywiście blacha. Woda przedziera się błyskawicznie przez zabezpieczenia antykorozyjne, a przy długim zanurzeniu dociera w głąb. Jest to o tyle problematyczne, że korozja zaczyna się ujawniać po pewnym czasie i nie jest powierzchowna. W ekstremalnych przypadkach z byle odprysku na lakierze zaczyna robić się kolokwialnie nazywany „parch” na powłoce lakierniczej. Każde, niewielkie jej uszkodzenie skutkuje korozją w danym miejscu i to jest bardzo niepokojąca sytuacja. Tym bardziej, jeśli korozja postępuje w okresie wiosenno-letnim, gdy tak naprawdę nie ma ku temu większych powodów (zazwyczaj korozja ujawnia się w trakcie lub bezpośrednio po zimie ze względu na sól, której nasi drogowcy lubią nadużywać). Pamiętajmy, że gdy przez zabezpieczenia antykorozyjne przejdzie woda, należy dokładnie wyczyścić i ponownie zabezpieczyć dany element. Dodajmy do tego ponowne lakierowanie i koszty są ogromne, tak więc nie jest to zabieg, któremu będą poddawane auta, których sprzedaż nie zrekompensuje zainwestowanych w naprawę pieniędzy.

 

Wspominając o korozji trzeba jasno powiedzieć, że to właśnie ona jest zwiastunem długich kontaktów z wodą. Jeśli pojawiła się na elementach zawieszenia może to być efekt długiego postoju, ale także kontaktu z głęboką wodą. Podobnie w przypadku przewodów hamulcowych, układu wydechowego. Jeśli wnętrze pojazdu wygląda nieskazitelnie, zostało dokładnie wyprane to nasz niepokój mogą wzbudzać zacieki wodne, ale od wewnętrznej strony czy to boczków pojazdu lub pod siedzeniami. Często niedoskonałości wnętrza przykrywa się pokrowcami na siedzenia, warto pod nie zajrzeć, jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości. Zacieki po brudnej wodzie są bardzo trudne do usunięcia i tak jak w przypadku lakieru przenika ona w głąb siedziska. Nikt nie pozwoli nam rozebrać siedzeń, to naturalne, ale jeśli pojazd był zanurzony po dach to łatwo można sprawdzić to na innych elementach. Zdejmowalny element wnętrza pojazdu to zagłówki foteli przednich i po ich wewnętrznej kondycji, ewentualnych zaciekach możemy zacząć się martwić i kazać się tłumaczyć właścicielowi. Korozja na szynach siedzeń? To dopiero nienaturalne zjawisko, no bo skąd miałaby się pojawić w kilku, czy nawet kilkunastoletnim samochodzie? Element jest nisko osadzony, a zużycie nie objawia się korozją, a jeśli ona się pojawia auto musiało mieć długi kontakt z wodą. Kolejny element do sprawdzenia to reflektory, które od wewnętrznej strony mają niezidentyfikowane zabrudzenia.

Woda ma fatalny wpływ na pracę silnika

Na koniec dodajmy do tego wszystkiego pracę silnika. Jeśli pracuje nierówno powodów może być wiele, lecz gdy na tapetę bierzemy wątek zalania jest to bardzo uzasadniony powód. Zalany katalizator będzie niedrożny będzie się objawiał właśnie nierówną pracą silnika, a w przypadku diesla może to oznaczać zatkanie filtra cząstek stałych. Nalot na elementach gumowych w komorze silnika, w miejscach gdzie woda nie ma prawa się dostać to także sygnał ostrzegawczy. Najbardziej trywialny efekt zalania pojazdu to nieprzyjemny zapach wilgoci, którego ciężko się wyzbyć nawet po długotrwałym czyszczeniu i milionie choinek zapachowych. Jak widać długotrwały kontakt z wodą jest dla samochodu często wyrokiem śmierci, bo sieje ogromne spustoszenie, a jego efekty rzucają się mocno w oczy nawet największym laikom motoryzacyjnym, warto odpuścić sobie tego typu pojazdy, nawet jeśli cena kusi, a sporo elementów zostało wymienionych, głównie dlatego, że każdy element zużyje się szybciej jeśli przez dłuższy czas został zanurzony w wodzie. A jedyne co może przywrócić pojazd do dawnej świetności to gruntowny remont pojazdu, a na taki nikt się nie zdecyduje jeśli planuje sprzedać pojazd.

Nikomu nie życzymy trefnego zakupu jakim jest nabycie auta popowodziowego. Sprawdzenie VIN a dzięki temu możliwość otrzymania prawdziwej historii pojazdu może pomóc nam uniknąć kłopotów. Szczególnie teraz, kiedy rynek dosłownie zalany jest autami z powodzi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *